Karol Maliszewski
Rdza i struktura

Po zbiorze wierszy „Rok w drodze” z 2000 roku, Karol Maliszewski opublikował w 2004 zbiór „Inwazja i inne wiersze”. W „Roku w drodze” wydawało się, że już większego napięcia między światem a próbami opisania, z równoczesnym szukaniem obrony przed uwięzieniem w faktach, nie uda się osiągnąć, i nie wytrzyma się tego napięcia. Pisałem wtedy, że widzenie przez Maliszewskiego świata i poezji ( a właściwie trzeba by było mówić szerzej o opisywaniu u niego ) upoważnia do wiary, że świat w doświadczeniach nigdy się nie wyczerpie i literatura zawsze będzie oznaczała różne drogi, cokolwiek by mówiono o wyczerpaniu się form w obydwu przypadkach. Ale jednak przypuszczałem, że po „Roku w drodze” Karol Maliszewski zwolni napięcie, da sobie i nam odetchnąć. Nic podobnego się nie stało. Jeśli nawet „Inwazję” czyta się z dłuższym oddechem, to nie dlatego, że łatwiej, spokojniej przechodzi się przez wiersze, tylko dlatego, że wkraczamy w bardziej jednolity pejzaż i to zarówno ten geograficzny, śląski, górzysty jak i tematyczny, coraz bliżej ujrzenia końca czy celu drogi, i nauczyliśmy się już żyć w krajobrazie tego poety.
Karol Maliszewski należy do tych, wymierających przez całą historię literatury i wciąż pojawiających się w pojedynczych egzemplarzach: filozofów, pisarzy, poetów, którzy ani siebie ani nas nigdy nie uwolnią od niepokojów w żaden inny sposób, jak tylko poprzez bliskie życie z nimi i w nich. To wcale nie paradoksalne, że w bliskości tego co nam zagraża właśnie tkwi ratunek. W zbliżeniu się a nie w ucieczce. A więc w próbie przemienienia. Oczywiście wszystko dobrze się kończy pod warunkiem, że dysponuje się jakimś narzędziem, pozwalającym zobaczyć i zbadać z bezpiecznej jeszcze odległości. Takim narzędziem jest zawsze wyobraźnia.
Często i przy różnych okazjach wzywana wyobraźnia została jakimś użytecznym pojęciem. Podzielona i przydzielona do konkretnych zadań straciła w powszechnej świadomości swą moc. Jest do wszystkiego. Do jazdy samochodem, do stwarzania fantastycznych światów, do zabezpieczania się przed kradzieżami. Albo namawiani do życia z wyobraźnią, łączymy ją tylko z przyjemnościami. Znikła prawie świadomość znaczenia wyobraźni w widzeniu rzeczy takimi jakie one są. Wyobraźnia jest taką samą wiedzą jak każda inna, tyle że sprawdzalną w nieprzewidywalnym czasie i miejscu. Każde widzące spojrzenie musi być równoczesnym wyobrażeniem znaczeń zaobserwowanego zdarzenia.

Czarne, okopcone sunie
po wiadukcie. Koń przejechał.

Skąd wiem, że koń? Każdy widzi
dwukółkę, bat, parujący asfalt.

W wierszach Karola Maliszewskiego wyobraźnia jest ściśle powiązana z równoczesnym jej doświadczaniem. To wyobraźnia granicząca z własnym doświadczaniem umożliwia mu utrzymywać się w stanie twórczego pobudzenia, niezgody, żywych reakcji na zdarzenia, z którymi inni już dawno sobie poradzili, zamieniając je na prawdy o życiu. U Maliszewskiego nie ma na coś takiego zgody. W jego twórczości mamy do czynienia ze szczęśliwym złożeniem się wrażliwości i świadomego podtrzymywania jej w stanie takiego napięcia, które nie pozwoli na pełną koncentrację nad piękną formą wypowiedzi. Tu stawką musi być jeszcze coś innego.

Nie chodzi o jakieś drżenie.
Trzeba jeszcze dalej, w głąb siebie,
ciemnym brudnym pociągiem.

U tego poety rzadko dochodzi do zamknięcia wypowiedzi w kunsztownej formie, nieraz ma się wrażenie, że autor chciałby aby wiersz był procesem powstawania w chwili. Szukanie formy jest dla niego formą ostateczną. Może tak się dziać z jednego najważniejszego powodu. Dlatego, że Maliszewskiemu bardziej od doskonałości formy zależy na adekwatności jej do własnej interpretacji świata. Dostrzega chwilowość poezji i poezję w chwilowości świata. O tym pisze i to stara się zachować, bo taka świadomość nie zobojętnia nie tylko na sztukę ale i na codzienność. Nie wiem, co powiedzieć. / Jak zainteresować chwilową poezją. On tkwi w codzienności całą swoją twórczością, bo ta codzienność mu najbardziej zagraża, więc musi próbować ją przemienić, ale jednocześnie musi pogodzić się z niezrozumiałą siłą w niej tkwiącą, bo dopiero zetknięcie się z nią wyzwala pragnienie przemiany, tworzenia. /Trzaskały bramy, przelewała się rzeka, / nic nie mogłem zmienić zapisany w księgach. / ”Chrystus chuj” wołali wysłannicy piekła. Ale też potrafi bezsilność przemienić w poznanie. / Zawsze jest coś, / na czym zależy coraz mniej/.
Takie przeżywanie żywiołu świata byłoby bardzo kosztowne dla kogoś, kto chciałby odnieść w nim widoczny sukces. Takie przeżywanie świata w ogóle jest możliwe na dłuższą metę, kiedy się jest we władaniu jeszcze innego żywiołu, kiedy można się odnaleźć w jeszcze innym porządku. Maliszewski bez wątpienia jest we władaniu żywiołu mowy i szuka sensu w porządku słowa.

tym bardziej pisz na nic

dla czarnych ścian druku
dla kolumn których nic nie oplata

Można powiedzieć, że poeta na inwazję z zewnątrz odpowiada gestem pisania. Czy o tym mówi tytułowy wiersz? Istnieje wiele możliwości zinterpretowania go. Dla mnie najważniejsze jest w nim coś jeszcze innego. Poeta na inwazję niezrozumienia go odpowiada własną inwazją. Lepszej obrony trudno byłoby wynaleźć. Ten sam wiersz jest inwazją poetyckich obrazów. Liżą mnie niewidzialne języki / te drobne ukłucia świadczą o zarazie. / (...) Plotkuje mną powietrze, / wypluwają wyspy i robią sobie rzeczną przystań, / daję się łatwo rozsmarować na kromce / z kosza, pod grochówkę z menażki / w trzecim dniu poligonu. Czym by nie była ta inwazja z zewnątrz –– jest ona tak dotkliwa, że odczuwa się ją jak najbardziej fizycznie, takimi też środkami zostanie zwalczona. Za chwilę / sięgnę po szmatkę w wiadrze i środki / czystości. Zegnę was w łokciu i wypluję. Po walce, ironicznie brzmią w zakończeniu wiersza słowa. Będziemy wspominać zgłoskowcem, w tercynie. Zdaje się, że właśnie tego najbardziej chce uniknąć Karol Maliszewski w całej swojej twórczości –– Złagodzenia, wygładzenia wyrazu formy na rzecz jej kunsztu. U niego kunszt formy musiałaby oznaczać jego chwilowość, odpowiadać jednej rzeczywistej chwili, póki co, każdy kunszt rości sobie prawo do wiecznego trwania i podziwu.
Jak dochodzi się do takiego pojmowania twórczości i roli twórcy, nie wiemy, choć uważni czytelnicy jednego mogą być pewni, szczególnie w tomie „Inwazja”. Pejzaż, który ogarnia przyrodę, powietrze, ludzi, całą codzienność mniej lub bardziej rozległego miejsca, to wszystko, co przenika i jak przenika do wierszy Maliszewskiego współtworzy jego filozofię tworzenia. Chwilowość zdarzeń jest czymś tak samo naturalnym jak kształt obłoków w górach. / to jest przecież cmentarz, spójrz, / tato, w obłoki, szkielet / goni szkielet, i jeździec / Krajobrazy konkretnych miejsc w wierszach, nie są przede wszystkim śladami autobiografii, ale przepełnione w większym niż gdzie indziej stopniu, aż do bólu, znakami przemijania, zaczynają przemieniać się w obrazy godzenia się z losem. To godzenie obejmuje u Maliszewskiego i kształty przyrody, i porzucone narzędzia ludzkiej pracy, i dopiero po tych wcześniejszych lub równoczesnych doświadczeniach, przychodzi czas na godzenie się z własną przemijalnością. Jak ten świat, zbudowany z jednej materii, jest głęboko spójny w strukturze wierszy, mogą powiedzieć obrazy z dwóch wierszy, z „Zapowiedzi”/ parowozy zatraciły się / w polach po osie, po rdzę /, i z „Ostatniego wiersza dla matki” / Rdza traw, ta rozpacz, / pod bukami przepaść /. Motto do „Ostatniego wiersza dla matki” zawiera jeszcze bardziej wyraźny i dobitny obraz ciągłości losów. W formie dziecięcej wyliczanki przemycone zostaje po latach zupełnie inne znaczenie, z porządku zabawy przeniesieni zostajemy w porządek umierania.

światło rdzy
kryjesz ty

Rdza w krajobrazie Karola Maliszewskiego jest jak proch, jak trawy.

Grzegorz Strumyk


Karol Maliszewski, Inwazja i inne wiersze,
Biblioteka Studium, Wydawnictwo Zielona Sowa,
Kraków 2004


Karol Maliszewski
fot. Milena Maliszewska




Powieść "Manekiny" odrzucona przez Wydawnictwo Literackie zainteresowała Wydawnictwo Prószyński Media. Ukazała się 9 lutego 2012.

Tomik "Ody odbite" znalazł wydawcę: Tajne Komplety, Wrocław,
marzec 2012 r.

Nowa proza wędrując po świecie, wreszcie znalazła przytulisko: "Przemyśl-Szczecin", Tajne Komplety, Wrocław, końcówka 2013


Rok w drodze
http://poezja-pols...

Inwazja i inne wiersze
http://poezja-pols...


Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie