Jarosław M. Gruzla
 << 1
2
3
4 5
6
7
8
9
10
>> PIEŚNI WIDZENIA
Widza.
Wystarczy jedno mgnienie i ma się każdą rzecz,
jednak w okamgnieniu istnienie Jedyności
staje ponad wszystkim. I w tej Istności się pozostaje.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 06.11.2016
svarūpa adhyātma
II
Ścieżka, która nie istnieje i droga bez celu.
A przecież jest szczyt okryty mgłą cały w promieniach.
Bo gdyby nie było tego wyniesienia ponad wielość,
to nie istniałby świt poranka i tarcza słońca ponad szczytami.
Bezścieżkowa ścieżka jest wewnętrzną przestrzenią,
którą urzeczywistnienia jogin zakładając sobie jarzmo.
Sam dopasowuje się do tej przejrzystości krok za krokiem.
Jednak nigdzie nie zmierza, bo jak można odnaleźć siebie?
A mimo to joga jest drogą z drogowskazami i celem.
Nie każdy musi przejść wszystkie jej etapy.
Nie wszyscy też krocząc ścieżką jogi są w drodze co celu.
Bo czyż można zdobywać szczyt, spacerując w dolinach.
W żarze płomieni nie zmierza się już donikąd.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 07.11.2016
kuśala
III
Niewyraźne odbicia. Zafałszowane obrazy. Zmącony sens.
Tego, czym jest świat trzech esencji już się nie doznaje,
choć w nim funkcjonuje to ciało przez pozaumysł.
W tej formie, ale wolności od nieuformowanego.
Tego nie da się pojąć z zewnątrz, będąc uwikłanym.
W zmąconym, fałszu i grze owoców niezliczonych nasion.
Rozcinając wszelkie zasłony jest się poza kontaktem,
choć z zewnątrz każdy akt uwagi jest nierozpoznany.
Tylko uwolnienie od niewiedzy czym jest świat
i rzeczy tego świata, i co jest, a co trwa – daje wgląd.
Bez odbić. Poza każdym obrazem. Poznając sens.
Przenikanie wielości jest pozostawaniem tutaj.
Wystarczy jeden moment i jeden ponad umysłowy pogląd.
Każdy system – duży i mały. Esencja każdej rzeczy.
Wszystko jest widziane w prawdzie. Przez Widza.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 08.11.2016
buddha
IV
Są sprawy tego świata, które umykają prawdzie,
choć nie umykają komentarzom mediów i ludzi.
Jeśli jest coś istotnego w życiu mrowisk miast,
to to jest właśnie punkt odniesienia dla oglądu Widza.
Są sprawy tego świata, które wprawdzie przemykają,
jak tysięczne, milionowe klatki niemych filmów,
ale to nie znaczy, że nie zostały przeniknięte
przez esencję Tego, co widzi i jest zawsze po tamtej stronie.
Są sprawy tego świata, które są istotne dla tego,
który ogląda w neutralnym stanie obserwatora.
I nie chodzi wcale o życie i śmierć, sens czy bezsens.
Istotne jest tylko to, jak i że można się stąd wydostać.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 12.11.2016
sakṣin
V
Kiedy przekroczyło się naukę o jedności świetlistości i pustości,
jak można trwać w poglądzie, że podstawą jest zrzucenie przesłony
przypominającej chmury na niebie lub kurz na powierzchni lustra?
Kiedy przekroczyło się naukę o nietrwałości wszystkich rzeczy,
jak można jeszcze twierdzić, że nic tak naprawdę nie istnieje,
że wszystko jest grą umysłu, który sam niknie w przestrzeni?
Kiedy przekroczyło się naukę o samowyzwalaniu się tego, co powstaje,
jak można wciąż cokolwiek obserwować i uznawać,
że jest w tym mądrość błogości i samopromienna uważność?
Kiedy przekroczyło się naukę o aktywności i niedziałaniu,
jak można pozostawać przywiązanym do czegokolwiek,
zasłaniając się czystością, która jest nieobecnością nietrwałego?
Kiedy przekroczyło się naukę o jedności samsary i nirwany,
jak można trwać jeszcze w czymś, czego nie ma,
a dążyć do tego, co jest jakoby stale obecne?
Kiedy przekroczyło się naukę o czystej, prawdziwej naturze,
jak można utrzymywać, że samopowstałe nie ma źródła,
że jest się zawsze, jak każda istota, przebudzonym?
Kiedy przekroczyło się granicę obecności – wszystko ma jeden smak.
Cokolwiek i kiedykolwiek widzi się z drugiego brzegu, który jest tutaj,
poza wszelkim nurtem. Nic już nie potrzebuje się wyzwalać.
Tak widzi ten, co lustro odkrył jak diament
i wniknął w światło tysiąca słońc.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 02.12.2016
buddha
VI
Istnienie przez Istnienie istnieje.
A prawdą o nim jest to, że niezmiennie wypełnia siebie sobą.
W tej Pełni niezróżnicowane sobą jaśnieje –
bez pytań, be odpowiedzi, bez jakiegokolwiek poruszenia.
To oświetla samo siebie bezpromiennie.
Grzeje sobą siebie niczym słońce.
I w tym Żarze nic nie płonie –
po prostu Istnienie jest nieprzemijające.
I nawet, gdy jest uświadomione,
i nawet, kiedy daje się jakoś doświadczać,
to jest poza zwykłą świadomością i poza reakcją.
Bez cech i własności, bez imienia – bezkształtne.
Tak w Istnieniu się jest zatopionym.
W Tutaj, którego nikt nie może doznać,
poza wszelką przemianą, trwaniem i stawaniem się
jest Jedno, które wymyka się słowom.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 03.03.2017
kevalin
VII
Tak naprawdę nie ma tego, czego się nie przenika.
Nie ujawnione,
 << 1
2
3
4 5
6
7
8
9
10
>>Wystarczy jedno mgnienie i ma się każdą rzecz,
jednak w okamgnieniu istnienie Jedyności
staje ponad wszystkim. I w tej Istności się pozostaje.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 06.11.2016
svarūpa adhyātma
II
Ścieżka, która nie istnieje i droga bez celu.
A przecież jest szczyt okryty mgłą cały w promieniach.
Bo gdyby nie było tego wyniesienia ponad wielość,
to nie istniałby świt poranka i tarcza słońca ponad szczytami.
Bezścieżkowa ścieżka jest wewnętrzną przestrzenią,
którą urzeczywistnienia jogin zakładając sobie jarzmo.
Sam dopasowuje się do tej przejrzystości krok za krokiem.
Jednak nigdzie nie zmierza, bo jak można odnaleźć siebie?
A mimo to joga jest drogą z drogowskazami i celem.
Nie każdy musi przejść wszystkie jej etapy.
Nie wszyscy też krocząc ścieżką jogi są w drodze co celu.
Bo czyż można zdobywać szczyt, spacerując w dolinach.
W żarze płomieni nie zmierza się już donikąd.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 07.11.2016
kuśala
III
Niewyraźne odbicia. Zafałszowane obrazy. Zmącony sens.
Tego, czym jest świat trzech esencji już się nie doznaje,
choć w nim funkcjonuje to ciało przez pozaumysł.
W tej formie, ale wolności od nieuformowanego.
Tego nie da się pojąć z zewnątrz, będąc uwikłanym.
W zmąconym, fałszu i grze owoców niezliczonych nasion.
Rozcinając wszelkie zasłony jest się poza kontaktem,
choć z zewnątrz każdy akt uwagi jest nierozpoznany.
Tylko uwolnienie od niewiedzy czym jest świat
i rzeczy tego świata, i co jest, a co trwa – daje wgląd.
Bez odbić. Poza każdym obrazem. Poznając sens.
Przenikanie wielości jest pozostawaniem tutaj.
Wystarczy jeden moment i jeden ponad umysłowy pogląd.
Każdy system – duży i mały. Esencja każdej rzeczy.
Wszystko jest widziane w prawdzie. Przez Widza.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 08.11.2016
buddha
IV
Są sprawy tego świata, które umykają prawdzie,
choć nie umykają komentarzom mediów i ludzi.
Jeśli jest coś istotnego w życiu mrowisk miast,
to to jest właśnie punkt odniesienia dla oglądu Widza.
Są sprawy tego świata, które wprawdzie przemykają,
jak tysięczne, milionowe klatki niemych filmów,
ale to nie znaczy, że nie zostały przeniknięte
przez esencję Tego, co widzi i jest zawsze po tamtej stronie.
Są sprawy tego świata, które są istotne dla tego,
który ogląda w neutralnym stanie obserwatora.
I nie chodzi wcale o życie i śmierć, sens czy bezsens.
Istotne jest tylko to, jak i że można się stąd wydostać.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 12.11.2016
sakṣin
V
Kiedy przekroczyło się naukę o jedności świetlistości i pustości,
jak można trwać w poglądzie, że podstawą jest zrzucenie przesłony
przypominającej chmury na niebie lub kurz na powierzchni lustra?
Kiedy przekroczyło się naukę o nietrwałości wszystkich rzeczy,
jak można jeszcze twierdzić, że nic tak naprawdę nie istnieje,
że wszystko jest grą umysłu, który sam niknie w przestrzeni?
Kiedy przekroczyło się naukę o samowyzwalaniu się tego, co powstaje,
jak można wciąż cokolwiek obserwować i uznawać,
że jest w tym mądrość błogości i samopromienna uważność?
Kiedy przekroczyło się naukę o aktywności i niedziałaniu,
jak można pozostawać przywiązanym do czegokolwiek,
zasłaniając się czystością, która jest nieobecnością nietrwałego?
Kiedy przekroczyło się naukę o jedności samsary i nirwany,
jak można trwać jeszcze w czymś, czego nie ma,
a dążyć do tego, co jest jakoby stale obecne?
Kiedy przekroczyło się naukę o czystej, prawdziwej naturze,
jak można utrzymywać, że samopowstałe nie ma źródła,
że jest się zawsze, jak każda istota, przebudzonym?
Kiedy przekroczyło się granicę obecności – wszystko ma jeden smak.
Cokolwiek i kiedykolwiek widzi się z drugiego brzegu, który jest tutaj,
poza wszelkim nurtem. Nic już nie potrzebuje się wyzwalać.
Tak widzi ten, co lustro odkrył jak diament
i wniknął w światło tysiąca słońc.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 02.12.2016
buddha
VI
Istnienie przez Istnienie istnieje.
A prawdą o nim jest to, że niezmiennie wypełnia siebie sobą.
W tej Pełni niezróżnicowane sobą jaśnieje –
bez pytań, be odpowiedzi, bez jakiegokolwiek poruszenia.
To oświetla samo siebie bezpromiennie.
Grzeje sobą siebie niczym słońce.
I w tym Żarze nic nie płonie –
po prostu Istnienie jest nieprzemijające.
I nawet, gdy jest uświadomione,
i nawet, kiedy daje się jakoś doświadczać,
to jest poza zwykłą świadomością i poza reakcją.
Bez cech i własności, bez imienia – bezkształtne.
Tak w Istnieniu się jest zatopionym.
W Tutaj, którego nikt nie może doznać,
poza wszelką przemianą, trwaniem i stawaniem się
jest Jedno, które wymyka się słowom.
Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 03.03.2017
kevalin
VII
Tak naprawdę nie ma tego, czego się nie przenika.
Nie ujawnione,
♦ Słowa
♦ Słowa

Jarosław M. Gruzla
fot.
fot.

Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010

Smak teraz, Elbląg 2003

Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998



