Jarosław M. Gruzla
Dziennik
 
Kwiecień 2017
2017-04-30 01:38
["WIERZĘ W REINKARNACJĘ."] Taka deklaracja nie jest w dzisiejszej Europie czymś bardzo niespotykanym. Jest dziwna, ale zdarza się co raz częściej. I nie dlatego dziwna, że Europejczyk na ogół identyfikuje się z kulturą judeo-chrześcijańską, lecz dlatego, iż wiara w obcy jednak (nawet jeśli transmigracyjnie kojarzyć starszy, śródziemnomorski, celtycki, słowiański i germański korzeń naszej, wspólnej, europejskiej cywilizacji) kulturowo element może być dzisiaj świadectwem braku rozróżnienia czy bezrefleksyjnie przyjmowaną modą. 'Wiara' i 'reinkarnacja' więc chrzęszczą jakoś w uchu, bo jeśli 'wiara' to od urodzenia i wtedy często bezrefleksyjna, a jeżeli 'reinkarnacja', to jednak, jak na takie udziwnienie, to tego typu deklaracja od razu powinna wymusić refleksję. Jaką? Może na początek otrzeźwiającą, buddyjską w swej filozoficznej podstawie: 'a co miałoby inkarnować, skoro brak jest substancji, bytu, ostatecznej rzeczywistości?' A Bóg? A dusza? - można by zaskowyczeć z chrześcijańska, z lękiem o sensie istnienia. A żeby pogłębić tę refleksję, ale nie odwoływać się do świata fidei czy mód tylko do poznania należy podkreślić, że rozumienie terminu 'dusza' jest różne w zależności od kręgu kulturowego. Raz jest ona personalnie rozemocjonowaną identyfikacją wartości w danej cywilizacji, a innym razem tożsamym z ostateczną substancją, 'indywidualnym absolutem'. Bardzo często zaś nieśmiertelnym bytem. Tyle filozofia, teologia, kultura. A poznanie (wgląd, nie ogląd czy pogląd) Mistyczne? 'Dusza' jest obrazem, jak wszystko tutaj. Pierwotnym i mającym pewnego rodzaju wolę (tak, jak ego), ale jednak odbiciem (w zwierciadle, które jest zawsze w pewien sposób 'krzywe') tylko prawdy i tylko obrazem wieczności. A jak obrazem to znaczy, że czasowym (choć liczonym w 'eony', ale nietrwałym ostatecznie lub inaczej - trwającym w świecie zmienności), w sensie filozoficznym - 'niesubstancjalnym' (co nie wyklucza ani substancji ani głębszego, 'wyższego' sensu - i zrozum tu mistykę). 'Dusza' nie jest nośnikiem śladów karmicznych, ale pierwotnym śladem, który, posiadając wolę, uzurpuje sobie (vide: szeroki wahlarz przekazów religijnych, mISTYCZNYCH, literackich i mitycznych) prawo do bycia nieśmiertelnym. Co więc inkarnuje? I znów z buddyjska z jednej strony można opisać to tak, że trudno powiedzieć, że Coś inkarnuje, ale jednocześnie też, iż trudno stwierdzić, że też nie inkarnuje (bo coś jednak trwa jako obraz). Świadomość intuicyjna, która jest zindywidualizowanym lustrem zjednoczonym z innymi lustrami, jako nadświadomość tworzy, 'odbija' obrazy zjawisk. I te obrazy zjawisk czyli zespoły czy struktury, jako nadświadomość, transmigrują. Ale czym w tej sytuacji jest świadomość intuicyjna? Jej charakter zdradza sposób działania odbić - na podstawie śladowych informacji z przeszłości (karman w filozofii wschodniej) świadomość zjawiskowa ujawnia obrazy z każdego wcielenia i na tej podstwie powstaje kolejne ego, ciało, indywidualna persona (która ma też swoje podłoże w duszy i podświadomości..., ale to już inna historia). Więc świadomość intuicyjna jest po prostu przejrzystym lustrem, w którym odbija się każde przedstwienie (w szczególnych warunkach zaś, jako diament czy kryształ, pozwala na wyjście poza świat odbić czyli umożliwia wyzwolenie). Ale przedstawienie ma strukturę wielopoziomowego i wielowątkowego świata obrazów, które jest odbierane, jako trwała istota, którą nie jest i nie może być. A czym jest? Jest zmienna jak wszystko tutaj, więc czy istnieje na prawdę (ale to nie znaczy, że buddyści mają wgląd absolutny twierdząc, że nic nie ma substancji, bo to nie jest to samo, co pogląd dotyczący tego świata, iż jest on niesubstancjalny)? A czy Ty bądź ja nieistniejemy? Może i jesteśmy zmienni, nietrwali w swych przejawach, może i nawet w 'duszy' gra nam niekoniecznie wieczna harmonia Absolutu, ale jesteśmy! Jakoś tam 'istniejemy', ale czy to istnienie jest ostateczną substancją? Z poziomu świadomości zjawiskowej, która, jak lustro, odbija wszystko, wszelkie zmienne przejawy nie sposób zakwalifikować tego jako rzeczywiste bycie. Zawsze powstanie aleternatywa, inny punkt widzenia, odmienna perspektywa. Z poziomu zjawisk nic nie jest stałe. Więc i jestem w jakimś sensie i nie. I transmigruję, ale i nie ma, co się wcielać. Odpowiedź jednoznaczna jest możliwa tylko z poziomu wyższej świadomości. Dlatego na pytanie: czy można wierzyć w reinkarnację (?) usłyszysz: pewnie można. Jak we wszystko (tylko jak to się dzieje, że wspomnienia tak subtelne, jak te, nigdy nie przeżyte w tym wcieleniu, mimo wszystko dają się przywoływać? - no to już na pewno inna historia). (DZIENNIK ANGELKINA 34)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie