Jarosław M. Gruzla
Nota biograficzna: Nikt. Nigdy. Nigdzie.
ABHYASA
PIĘĆ ZALECEŃ*


Oczyść splamienia i błędy przeszłości.
Rozwiń prawdziwe moce i talenty.
Puść napięcia ze wszystkich poziomów.
Zintegruj całą istotę w centrum.
Poznaj Siebie prawdziwego w Świetle.


Jarosław M. Gruzla

*abhyasa


04.10.2015



PIEŚNI URZECZYWISTNIENIA


IV*


Kiedy uspokoiłem zmysły tego ciała
objawiły się ukryte przejścia:
jak ocienione stalaktyty w jaskiniach,
jak stożki wulkanów,
jakby maszynerii wszechświata,
jakby szkieletu Boga.
To ciało to brama do prawdziwego świata.
Miłość.


Jarosław M. Gruzla

*viveka khyati


22.09.2015



X*


Jedyna ścieżka jaka się liczy
to prosta ścieżka wewnętrznej wolności.
Patrz na wschód, kiedy źródło wytryśnie,
a spontanicznie stawiane kroki
przemienią strumień w rzekę.
Nie lękaj się swojego odbicia.
Zanim rzucisz kamień - obraz zniknie.
Jak rozpoznać masz ostatnie rozdroże?
Wybierz niewidzialną perć nad przepaścią,
bo jedyna ścieżka jaka się liczy,
to ścieżka prawdziwego Siebie.


Jarosław M. Gruzla

*abhyasa


13.10.2015



XVI*


Wy, którzy nigdzie nie zdążacie!
Wysłuchajcie pieśni o tym, czego nie można przekazać słowem.

Wszelkie choroby są realnie doświadczane w lęku,
ponieważ nie ma na nie jednego antidotum.
Ale wiedz, że mimo, iż nie istnieje skalanie śmiercią i nie ma bólu,
to tak na prawdę potrzebujesz wyjścia z tego świata.

Mimo wszystko więc znajdź swoje refugium i usiądź.
Możesz osadzić umysł i ciało w pięciu punktach.
Po prostu stop się z bezprzyczynową wygodą.
Niech oddech będzie sobą lub swoim własny cieniem.
Pozwól, by wzrok rozpłynął się w przestrzeni
(mogą pojawić się punkty świetlne, nasiona tęcz, potoki przejrzystości).
Wtedy muzyka sfer przeniknie zmysł słuchu -
niech wszystkie dźwięki subtelnych wymiarów
zleją się w jeden strumień (tak to będzie postrzegane).
Wówczas w umyśle nie bądź nigdzie i nikim.
W oku cyklonu świadomość transcenduje samą siebie.
W tym stanie wyzwala się cokolwiek, kiedykolwiek
i gdziekolwiek powstało. Wszystko.
Tak pozostań.


Jarosław M. Gruzla

*dhyana


02.12.2015

Komentarz: Jaka droga taka pieśń. Jakie słowa takie wskazówki (bezkresne?). I taki też cel (bezcelowy?). Ale czy spędziłeś wystarczającą ilość czasu na oczyszczeniu ciał, umysłu i karmy, by zastosować skutecznie to nieskalane atidotum. Nęci Cię nirwana? Wiedz, że jaka istota takie wyzwolenie. Jakie wyzwolenie taka świadomość. A jaka świadomość taki rezultat. Czy to Cię martwi? Nie powinno. Możesz być tylko Sobą. Niczym mniej i niczym więcej. Sobą tak na prawdę. Wyzwolenie to wygaszenie stworzonych przez ego i duszę potrzeb, chceń, sensów i celów. Ale czy to już podążanie świetlistą drogą? To, co stworzyłeś istnieje tylko względnie (choć cieszy i boli), bo poza światem prawdziwych przyczyn. No tak, ale przecież nie ma tego i tamtego świata (na pewno?). Nie ma wyjścia... Pamiętaj to tylko i aż relacja jednostkowa. W poetyckim ujęciu. W konkretnym momencie procesu/przemiany/odkrywania/rozpoznawania/wyzwalania.




XXX*


Spoglądając i nie spoglądając: na to ciało, na ten świat.
Słysząc i nie słysząc: dźwięków i muzyki sfer.
Czując i nie czując: zapachów, materii i nie.
Uświadamiając sobie i nie uświadamiając:
trwa przejawione i bezforemne.
Będąc i nie będąc, a jednak istniejąc:
w nietrwałości. I wnikając.
W To.


Jarosław M. Gruzla

*nirvikalpa (asamprajnata) samadhi


09.03.2016



XXXIX*


Nie potrzeba nic. To tak, jakby kula śniegu,
która, już wcześniej sturlała się ze szczytu,
teraz rozpędzona nabrała prędkości
i miękko, bezboleśnie, jak śnieżna skała
toczyła się dalej i dalej, aż do przeistoczenia w bryłę lodu.

Nie potrzeba nic. To tak, jakby popatrzeć w niebo
i na poziomie nieboskłonu pozostać cząstką tej głębi,
która jest tak aksamitna dla oka,
ale ma naturę bezmiernego kosmosu,
więc w tej otchłani się jest, aż do zatracenia.

Nie potrzeba nic. To tak, jakby przeniknąć taflę jeziora,
niby w wyobraźni, ale znaleźć poprzez odbicia to przejście,
które ujawnia nieistnienie (więc pustość):
i świetlistości tafli, i poruszenia fal, i głębi wody.
I pozwolić osadzić się w tym poza-doznaniu.


Jarosław M. Gruzla

*samskaraśes(z)a


04.05.2016
Dziennik
13-11-19 16:28
...
05-10-19 16:41
[Pedagogika jako obraz rozwoju Istot] Czy zdajesz sobie sprawę z tego czym jest wychowanie? - No tak, to przecież proste. Było się tym rodzicem, nie! Ale w sensie operacyjnym? No, jak je realizować. Trzeba wiedzieć, co się chce uzyskać, jakimi metodami i trzeba stworzyć do tego odpowiednie warunki. - No, to też niby nie jest trudne. Jak się ma do dyspozycji cały system... Tak. Tylko operacyjnie, to znaczy, że trzeba wziąć pod uwagę bardzo wiele zmiennych i dostosować do tego cały system. Weźmy może pod uwagę jedną ze zmiennych - człowieka. Człowiek czyli rodzice, nauczyciele i uczniowie. -Co ich łączy? Byli kiedyś wychowywani bądź są aktualnie w trakcie procesu wychowywania. Jako osoby społeczne zostały ukształtowane bądź są właśnie kształtowane. Pytanie - jak bardzo pedagogika odcisnęła na nich swoje piętno? I jeszcze do tego - jaki rodzaj pedagogiki, bo kierunków w tejże nauce, co niemiara. Pytanie wcale nie do końca bezsensowne, zważywszy na fakt, iż nie każde wychowanie jest zgodne z zasadami pedagogiki. Jeśli uzmysłowimy sobie jeszcze, jaki jest obraz społeczeństwa polskiego A.D. 2019 to możemy mieć wątpliwości, co do tego czy system edukacyjny w Kraju nad Wisłą w ostatnich 100 latach (uwzględnić trzeba dziadków, pradziadków, rodziców i dzieci) jest wydolny? -Dlaczego? Ci na szczytach władzy (niezależnie od tego, jaka opcja polityczna rządzi) działają na zasadzie homo homini lupus. Inni, którzy powinni stać na straży porządku prawnego i powszechnego dostępu do rychłego wymierzenia sprawiedliwości zdają się postępować tak, że manus manum lavat. I nie tylko oni. A, co do wychowywania, to są poważniejsze problemy w Kraju nad Wisłą (vide: syndrom bostoński). I nie są to jedyne rysy na nieskazitelnym obrazie tradycyjnego wychowania. A może nie chodzi tylko o system edukacyjny? -Bingo! Chyba... Szkoła potrafi wiele skorygować, jeśli stworzyć dla niej właściwą wizję, dostosować do niej metody i stworzyć przyjazne środowisko. Bo jeżeli jest tak dobrze to czemu jest tak źle - w Kraju nad Wisłą? I znowu okazuje się, że Kraju całkiem bananowym (żeby nie sypnąć jakimś tekstem znanego polityka, z którejś tam kasety, którejkolwiek z opcji politycznych..., bo dzisiaj to już oficjalna retoryka, co?). -A czego tu się czepiać? Czepić się trzeba wychowania. Jaki pradziad - taki dziad. Jaki dziad - taki rodzic. A jaki rodzic - takiż młody Polak-patriota lubo Polak-inaczejpatrotyczny. Przyszły polityk, sędzia, nauczyciel, ksiądz, biznesmen, ekonomista itp. Więc, co jest nie tak? Tradycja wychowania opresyjnego kwitnie w narodzie jak kąkol! -No i co z tego? Taka tradycja ukochana przecież. A, co? Może wychowanie bezstresowe? Co? Skąd się narody takie biorą, że ich tradycją jest bohaterszczyzna, cwaniactwo i głupota tępa? Skąd, skąd?! Taki już to los czyli dzieje czyli historia taka. Ot i co! Czyli długo tak się z sobą mają i nic już poprawić jakby nie można by było. Bo taki to patriotyzm. A jakby tak nie czekać na kolejną zawieruchę tylko się zdać na oświecenie w wychowaniu? Bo, jakie wychowanie opresyjne w narodzie taki naród. Jaka rodzina - taki wychowanek. Więc jakiego chcemy mieć tego wychowanka, jaką rodzinę i jaki naród? Jak dotychczas, w konflikcie wewnętrznym i zawnętrznym, w bezpardonowej rywalizacji, co państwo zaświadcza też swoim przykładem? Czy żyjący w porozumieniu i współpracy? Co lepsze? Można kierować się tradycją, a nawet trzeba, ale czy akurat musi być to opresja? W stosunkowo niedawno wydanej książce (Wychowanie szczęśliwego dziecka w świetle rewolucyjnych odkryć naukowych, Warszawa 2015, ss. 383), znana francuska specjalistka i couch nauczycieli i psychologów, lekarz pediatrka, Catherine Gueguen daje nam przepis, jak to osiągnąć. Stawiając na samoświadomość i autoempatię, zyskujemy zrozumienie siebie i możemy z empatią wychowywać i nauczać (komunikacja empatyczna) młode pokolenie. To rodzi więź pomiędzy rodzicami/wychowawcami a wychowankami na zasadzie porozumienia. Efekt - akceptacja, życzliwość i współpraca w społeczeństwie. Proste? Ale, jak to operacyjnie osiągnąć? Najpierw poznanie odkryć naukowych w dziedzinie naurobiologii (w tym momencie, kiedy to czytasz stan badań jest już daleko bardziej zaawansowany, więc czy warto stać w miejscu i czy można?), że wychowanie opresyjne (czytaj: tradycyjne) uniemożliwia prawidłowy rozwój mózgu oraz ogranicza samoświadomość i poprzez wyparcie lęków skarla empatię, a dopiero potem stopniowa zmiana systemu wartości w rodzinach, w których stosuje się najczęściej komunikację kategoryczną. Następnie wprowadzenie zmian w systemie oświaty i stworzenie podstaw dla działalności Nowoczesnych Zakładów Edukacyjnych, które kształciłyby prawdziwych patriotów, takich nie do konfliktu tylko do współpracy. No, jakieś kilkadziesiąt lat pracy. I, już. Proste? -Hmmm... Ale zacząć trzeba od zaraz. (WYPISY WYZWOLENIA 39)
01-09-19 14:05
[Wizje a nauka] W perspektywie naukowej wizje przyszłości mają szerokie zastosowanie. Gdyby nie wizjonerska działalność takich naukowców jak Albert Einstein, Alfred Nobel czy Maria Curie to nasz świat wyglądałby inaczej. Wielu badaczy po prostu intuicyjne talenty rozwija na gruncie nauk, stosując metodologię i procedury właściwe dla ich dyscyplin. Jednak, co wówczas kiedy wizje dotyczą przeszłości... więcej >>
Nie-nieuchronność


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie