Jarosław M. Gruzla
poeta, urodził się w 1966 roku w Świdnicy. W latach 1997-1998 współredagował z Tomkiem Hrynaczem, Leszkiem Florkiem vel Tamarą Hebes i Grzegorzem Woźnym pismo literackie "Arytmia". W latach 1998-2000 zamieszczał teksty krytyczne w świdnickiej "Arytmii" i w białostockich "Kartkach". Wiersze publikował w krajowych pismach (m.in. "Odra", "Studium", "Topos", "Czas Kultury", "Borussia", "Nowa Okolica Poetów", "Poezja Dzisiaj", "Pracownia", "Akant") i antologiach (m.in. "Antologia nowej poezji polskiej 1990-1999", Kraków 2000). Autor trzech książek poetyckich: "Kolej transsyberyjska" (Świdnica 1998), "Smak teraz" (Elbląg 2003) oraz "Wersety o Nieograniczoności" (Kraków 2010). Mieszka z żoną na Mazurach Zachodnich.
ABHYASA
PIĘĆ ZALECEŃ*


Oczyść splamienia i błędy przeszłości.
Rozwiń prawdziwe moce i talenty.
Puść napięcia ze wszystkich poziomów.
Zintegruj całą istotę w centrum.
Poznaj Siebie prawdziwego w Świetle.


Jarosław M. Gruzla

*abhyasa


04.10.2015



PIEŚNI URZECZYWISTNIENIA


IV*


Kiedy uspokoiłem zmysły tego ciała
objawiły się ukryte przejścia:
jak ocienione stalaktyty w jaskiniach,
jak stożki wulkanów,
jakby maszynerii wszechświata,
jakby szkieletu Boga.
To ciało to brama do prawdziwego świata.
Miłość.


Jarosław M. Gruzla

*viveka khyati


22.09.2015



X*


Jedyna ścieżka jaka się liczy
to prosta ścieżka wewnętrznej wolności.
Patrz na wschód, kiedy źródło wytryśnie,
a spontanicznie stawiane kroki
przemienią strumień w rzekę.
Nie lękaj się swojego odbicia.
Zanim rzucisz kamień - obraz zniknie.
Jak rozpoznać masz ostatnie rozdroże?
Wybierz niewidzialną perć nad przepaścią,
bo jedyna ścieżka jaka się liczy,
to ścieżka prawdziwego Siebie.


Jarosław M. Gruzla

*abhyasa


13.10.2015



XVI*


Wy, którzy nigdzie nie zdążacie!
Wysłuchajcie pieśni o tym, czego nie można przekazać słowem.

Wszelkie choroby są realnie doświadczane w lęku,
ponieważ nie ma na nie jednego antidotum.
Ale wiedz, że mimo, iż nie istnieje skalanie śmiercią i nie ma bólu,
to tak na prawdę potrzebujesz wyjścia z tego świata.

Mimo wszystko więc znajdź swoje refugium i usiądź.
Możesz osadzić umysł i ciało w pięciu punktach.
Po prostu stop się z bezprzyczynową wygodą.
Niech oddech będzie sobą lub swoim własny cieniem.
Pozwól, by wzrok rozpłynął się w przestrzeni
(mogą pojawić się punkty świetlne, nasiona tęcz, potoki przejrzystości).
Wtedy muzyka sfer przeniknie zmysł słuchu -
niech wszystkie dźwięki subtelnych wymiarów
zleją się w jeden strumień (tak to będzie postrzegane).
Wówczas w umyśle nie bądź nigdzie i nikim.
W oku cyklonu świadomość transcenduje samą siebie.
W tym stanie wyzwala się cokolwiek, kiedykolwiek
i gdziekolwiek powstało. Wszystko.
Tak pozostań.


Jarosław M. Gruzla

*dhyana


02.12.2015

Komentarz: Jaka droga taka pieśń. Jakie słowa takie wskazówki (bezkresne?). I taki też cel (bezcelowy?). Ale czy spędziłeś wystarczającą ilość czasu na oczyszczeniu ciał, umysłu i karmy, by zastosować skutecznie to nieskalane atidotum. Nęci Cię nirwana? Wiedz, że jaka istota takie wyzwolenie. Jakie wyzwolenie taka świadomość. A jaka świadomość taki rezultat. Czy to Cię martwi? Nie powinno. Możesz być tylko Sobą. Niczym mniej i niczym więcej. Sobą tak na prawdę. Wyzwolenie to wygaszenie stworzonych przez ego i duszę potrzeb, chceń, sensów i celów. Ale czy to już podążanie świetlistą drogą? To, co stworzyłeś istnieje tylko względnie (choć cieszy i boli), bo poza światem prawdziwych przyczyn. No tak, ale przecież nie ma tego i tamtego świata (na pewno?). Nie ma wyjścia... Pamiętaj to tylko i aż relacja jednostkowa. W poetyckim ujęciu. W konkretnym momencie procesu/przemiany/odkrywania/rozpoznawania/wyzwalania.




XXX*


Spoglądając i nie spoglądając: na to ciało, na ten świat.
Słysząc i nie słysząc: dźwięków i muzyki sfer.
Czując i nie czując: zapachów, materii i nie.
Uświadamiając sobie i nie uświadamiając:
trwa przejawione i bezforemne.
Będąc i nie będąc, a jednak istniejąc:
w nietrwałości. I wnikając.
W To.


Jarosław M. Gruzla

*nirvikalpa (asamprajnata) samadhi


09.03.2016



XXXIX*


Nie potrzeba nic. To tak, jakby kula śniegu,
która, już wcześniej sturlała się ze szczytu,
teraz rozpędzona nabrała prędkości
i miękko, bezboleśnie, jak śnieżna skała
toczyła się dalej i dalej, aż do przeistoczenia w bryłę lodu.

Nie potrzeba nic. To tak, jakby popatrzeć w niebo
i na poziomie nieboskłonu pozostać cząstką tej głębi,
która jest tak aksamitna dla oka,
ale ma naturę bezmiernego kosmosu,
więc w tej otchłani się jest, aż do zatracenia.

Nie potrzeba nic. To tak, jakby przeniknąć taflę jeziora,
niby w wyobraźni, ale znaleźć poprzez odbicia to przejście,
które ujawnia nieistnienie (więc pustość):
i świetlistości tafli, i poruszenia fal, i głębi wody.
I pozwolić osadzić się w tym poza-doznaniu.


Jarosław M. Gruzla

*samskaraśes(z)a


04.05.2016
Dziennik
06-02-19 01:05
[Nurt vs pogląd na ścieżce] Świat jako strumień zmian to truizm, ale to jest tutejsza rZECZYWISTOŚĆ. Wszystko tutaj powstaje, trwa i zanika. I nie ma na to rady. Ludzie natomiast postrzegają swoje życie, jako coś trwałego. Dążą do zmaterializowania myśli, jako swojej twórczości. Uznają,że świat dookoła nich jest obiektywny. Że wszyscy inni żyją w takiej samej rZECZYWISTOŚCI. Cieszą się z subiektywnego sukcesu i płaczą z powodu postrzeganej indywidualnie porażki. I ok. To tylko ludzie. Tylko istoty, które są częścią tych zmian. Są zróżnicownymi systemami, ktore są wewnętrznie skonfliktowane w różnorodności woli ego i planu duszy. I konflikt jest naturą tych systemów, razem z ich autoprojekcją i autozaślepieniem. Po prostu. Tak to trwa. Natomiast adept rozwoju duchowego, jak mógłby na tym poprzestać? Jak? Kiedy obserwujemy każdy element tej układanki to nic tutaj nie trwa wiecznie. Nic! Nawet żółw, który dożywa dwustu lat kiedyś umrze. Nawet dąb, który żyje kilkaset lat, kiedyś obumrze. Nawet cywilizacja funkcjonująca tysiąclecia, kiedyś się rozpadnie. Nawet dusza, która trwa nieprzeliczoną ilość wcieleń, razem z tym światem ulegnie kolapsowi. Nawet ten czy inny świat. Więc nie da rady utrzymać poglądu o rzeczywistości i istnieniu tego wszystkiego. Tak też jest z planami subtelnymi. One też tylko trwają. Więc jak tu żyć? I jak się rozwijać? I jak przyjąć możliwość wyzwolenia? Jak? Normalnie. Z jednej strony jest to niewygodne i iluzoryczne. To, jak wszystko tutaj się zmienia. Można powiedzieć z perspektywy buddyjskiej - pełne cierpienia. Ale z innej perspektywy, powiedzmy jakiejkolwiek teistycznej - piękne w swej stwórczej różnorodności. Na etapie kroczenia ścieżką adept powinien wykorzystywać takie możliwości, jak przyjęcie tego i innego, pozornie wykluczających się punktów widzenia. Chodzi tylko o to, żeby w tym momencie egzystencja i rozwój były możliwe. Czyli trwanie w iluzji stałości i zmiany. Kroczenie ciągle do przodu. Choć nie ma tak na prawdę gdzie podąrzać. Ale na ścieżce tylko to się liczy. Mimo, że to wszystko w ogóle się rozmywa. Dlatego może nie ma znaczenia, że jesz, co jesz. Że mówisz, co mówisz, że czujesz, co czujesz. Z jednej strony nie ma znaczenia, że jesz mięso, bo wszystko tutaj pochłania wszystko i twoje ciało potrzebuje przetrwać, ale z drugiej strony, każda istota ma wybór i nie musisz kumulować w swym systemie energetycznym cierpienia innych istot, które umarły, żebyś ty mógł żyć. Warto wówczas poczuć, że te istoty, które mają ciała emocjonalne czyli zwierzęta, szczególnie te bardziej uspołecznione w czasie śmierci ciała fizycznego intensywnie cierpią i ta cięższa energia zanieczyszcza tkanki. Czyż nie przyjdzie w końcu moment na ścieżce, iż poczujesz, że rośliny są 'lżejsze'? Nie blokujące twojej energii subtelnej? Powinien przyjść. Ale czy to ma jakiekolwiek znacznie? Niby nie ma. Bo wszystko tutaj jest w ciągłym strumieniu zmian. Świat naczelnych, zwierząt, roślin i minerałów. Światy subtelne. No i co z tego? Na ścieżce ma znaczenie, czy i czego doznajesz. Nadmierna ilość niepotrzebnych zaślepień, oporów, błędnych poglądów czy blokujących informacji utrudnia osiąganie postępów na ścieżce rozwoju i w ogóle życia. Są oczywiście znane sposoby w postaci ślubowań czy inicjacji, które mają w różnych tradycjach przekazu spełniać rolę kamieni milowych, które ponoć pomagają w przyjęciu jakiegoś przekazu o odpowiednim poglądzie na ścieżkę i na świat. Może... na jakiś czas. Ale jak to się ma do tego, że po prostu czujesz to, jak masz postrzegać swoje życie? Jak ślubowanie czystości (brahmacarja) ma się do poczucia, że są adepci, którzy wiedzą, iż są już na etapie kierowania zmysłów do wewnątrz i jeden całą swą energię wykorzystuje na potrzeby duchowe, a inny potrafi energię seksualną transformować w energię uzdrawiania duchowego? Na bezścieżkowej ścieżce nie chodzi o trwanie przy jakiejś tradycji czy o kontestowanie czegokolwiek. Wszystko jest w strumieniu zmian i wszystko będzie kiedyś w fazie powstawania, trwania i rozpadu. Więc chodzi o wykorzystanie tego ciała, tego życia, tego czy innego pozytywnego poglądu do postępu na ścieżce. Przecież każde ego i każda dusza posiadają ciało fizyczne, a cała Istota jest częścią tej rZECZYWISTOŚCI zmian. Adept wykorzystuje więc wszystko i każdy element zmienności do uzyskania wyzwolenia. Adept tego potrzebuje. Potrzebuje popatrzeć na zmienność z każdej możliwej perspektywy. Dopiero wyzwolony jest przepełniony wszechwiedzą. A poziom poza wszystkim nie jest poziomem jakiegoś punktu widzenia. Jest wielopunktowy. No, ale nie jest to do pojęcia dla adepta. Adept wystarczy, że będzie trwał w wolności takiego poglądu. Rozumiesz to? (WYPISY WYZWOLENIA 32)
22-01-19 02:43
[Świadomość rozszerzona cz. 1: Świadomość karmy i jej działania] Oczyszczanie umysłu, energii (ciał subtelnych) i karmy to trzy zasadnicze aspekty działań wstępnych adepta na ścieżce rozwoju duchowego. Stopniowo skutkuje to urzeczywistnieniem rozszerzonej świadomości. Jednym z aspektów roszerzonej świadomości jest świadomość karmy i jej działania. I trzeba tu od od razu wspomnieć o tym, że mimo iż na różnych ścieżkach rozwoju wspomina się o prawie przyczyny i skutku to często bardzo błędnie rozumie się to prawo. Karma to siła sprawcza w świecie zmienności. Są przyczyny, będą skutki tych przyczyn, a te skutki staną się przyczynami następujących po nich zmian. Tak wszystko trwa i w ten sposób wszystkie światy i istoty się zmieniają, a ich ścieżki trwania się zazębiają ze sobą. Prawo przyczynowo-skutkowe przejawia się w tym świecie na dwa sposoby: 1.intencje się dogrywają oraz 2. podobne przyciąga podobne. To oznacza, że świat... więcej >>
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie