Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Październik 2019
2019-10-05 16:41
[Pedagogika jako obraz rozwoju Istot] Czy zdajesz sobie sprawę z tego czym jest wychowanie? - No tak, to przecież proste. Było się tym rodzicem, nie! Ale w sensie operacyjnym? No, jak je realizować. Trzeba wiedzieć, co się chce uzyskać, jakimi metodami i trzeba stworzyć do tego odpowiednie warunki. - No, to też niby nie jest trudne. Jak się ma do dyspozycji cały system... Tak. Tylko operacyjnie, to znaczy, że trzeba wziąć pod uwagę bardzo wiele zmiennych i dostosować do tego cały system. Weźmy może pod uwagę jedną ze zmiennych - człowieka. Człowiek czyli rodzice, nauczyciele i uczniowie. -Co ich łączy? Byli kiedyś wychowywani bądź są aktualnie w trakcie procesu wychowywania. Jako osoby społeczne zostały ukształtowane bądź są właśnie kształtowane. Pytanie - jak bardzo pedagogika odcisnęła na nich swoje piętno? I jeszcze do tego - jaki rodzaj pedagogiki, bo kierunków w tejże nauce, co niemiara. Pytanie wcale nie do końca bezsensowne, zważywszy na fakt, iż nie każde wychowanie jest zgodne z zasadami pedagogiki. Jeśli uzmysłowimy sobie jeszcze, jaki jest obraz społeczeństwa polskiego A.D. 2019 to możemy mieć wątpliwości, co do tego czy system edukacyjny w Kraju nad Wisłą w ostatnich 100 latach (uwzględnić trzeba dziadków, pradziadków, rodziców i dzieci) jest wydolny? -Dlaczego? Ci na szczytach władzy (niezależnie od tego, jaka opcja polityczna rządzi) działają na zasadzie homo homini lupus. Inni, którzy powinni stać na straży porządku prawnego i powszechnego dostępu do rychłego wymierzenia sprawiedliwości zdają się postępować tak, że manus manum lavat. I nie tylko oni. A, co do wychowywania, to są poważniejsze problemy w Kraju nad Wisłą (vide: syndrom bostoński). I nie są to jedyne rysy na nieskazitelnym obrazie tradycyjnego wychowania. A może nie chodzi tylko o system edukacyjny? -Bingo! Chyba... Szkoła potrafi wiele skorygować, jeśli stworzyć dla niej właściwą wizję, dostosować do niej metody i stworzyć przyjazne środowisko. Bo jeżeli jest tak dobrze to czemu jest tak źle - w Kraju nad Wisłą? I znowu okazuje się, że Kraju całkiem bananowym (żeby nie sypnąć jakimś tekstem znanego polityka, z którejś tam kasety, którejkolwiek z opcji politycznych..., bo dzisiaj to już oficjalna retoryka, co?). -A czego tu się czepiać? Czepić się trzeba wychowania. Jaki pradziad - taki dziad. Jaki dziad - taki rodzic. A jaki rodzic - takiż młody Polak-patriota lubo Polak-inaczejpatrotyczny. Przyszły polityk, sędzia, nauczyciel, ksiądz, biznesmen, ekonomista itp. Więc, co jest nie tak? Tradycja wychowania opresyjnego kwitnie w narodzie jak kąkol! -No i co z tego? Taka tradycja ukochana przecież. A, co? Może wychowanie bezstresowe? Co? Skąd się narody takie biorą, że ich tradycją jest bohaterszczyzna, cwaniactwo i głupota tępa? Skąd, skąd?! Taki już to los czyli dzieje czyli historia taka. Ot i co! Czyli długo tak się z sobą mają i nic już poprawić jakby nie można by było. Bo taki to patriotyzm. A jakby tak nie czekać na kolejną zawieruchę tylko się zdać na oświecenie w wychowaniu? Bo, jakie wychowanie opresyjne w narodzie taki naród. Jaka rodzina - taki wychowanek. Więc jakiego chcemy mieć tego wychowanka, jaką rodzinę i jaki naród? Jak dotychczas, w konflikcie wewnętrznym i zawnętrznym, w bezpardonowej rywalizacji, co państwo zaświadcza też swoim przykładem? Czy żyjący w porozumieniu i współpracy? Co lepsze? Można kierować się tradycją, a nawet trzeba, ale czy akurat musi być to opresja? W stosunkowo niedawno wydanej książce (Wychowanie szczęśliwego dziecka w świetle rewolucyjnych odkryć naukowych, Warszawa 2015, ss. 383), znana francuska specjalistka i couch nauczycieli i psychologów, lekarz pediatrka, Catherine Gueguen daje nam przepis, jak to osiągnąć. Stawiając na samoświadomość i autoempatię, zyskujemy zrozumienie siebie i możemy z empatią wychowywać i nauczać (komunikacja empatyczna) młode pokolenie. To rodzi więź pomiędzy rodzicami/wychowawcami a wychowankami na zasadzie porozumienia. Efekt - akceptacja, życzliwość i współpraca w społeczeństwie. Proste? Ale, jak to operacyjnie osiągnąć? Najpierw poznanie odkryć naukowych w dziedzinie naurobiologii (w tym momencie, kiedy to czytasz stan badań jest już daleko bardziej zaawansowany, więc czy warto stać w miejscu i czy można?), że wychowanie opresyjne (czytaj: tradycyjne) uniemożliwia prawidłowy rozwój mózgu oraz ogranicza samoświadomość i poprzez wyparcie lęków skarla empatię, a dopiero potem stopniowa zmiana systemu wartości w rodzinach, w których stosuje się najczęściej komunikację kategoryczną. Następnie wprowadzenie zmian w systemie oświaty i stworzenie podstaw dla działalności Nowoczesnych Zakładów Edukacyjnych, które kształciłyby prawdziwych patriotów, takich nie do konfliktu tylko do współpracy. No, jakieś kilkadziesiąt lat pracy. I, już. Proste? -Hmmm... Ale zacząć trzeba od zaraz. (WYPISY WYZWOLENIA 39)
Nie-nieuchronność
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie