Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Listopad 2019
2019-11-13 16:28
[Twórca brodu] Tirthankara (sanskr. Tīrthaṅkara) to wg filozofii Wschodu ktoś, kto jest przewodnikiem, który prowadzi innych do wyzwolenia. Jeśli zestawimy tę informację z podaniami religijnymi, które zawierają w sobie niezliczone treści hagiograficzne wyjdzie z tego baśń i legenda. Taka barwna opowieść, która jest jednak dla współczesnego odbiorcy Zachodniego mało wiarygodna. Niezmiernie inspirująca na Wschodzie, lecz w cywilizacji racjonalistycznej traci swój blask. Niezmienia to faktu, że przewodnicy działają dla dobra innych w różnych dziedzinach życia społecznego. Świat rozwoju duchowego zaś niczym się nie różni, jeśli chodzi o prawa społeczne - Ci, którzy są specjalistami w danej dziedzinie przewodzą innymi. Ot i problem rozwiązany. Jeśli chodzi o interpretację tego terminu, to na gruncie buddyjskim rozumie się go nieco inaczej, ale ważniejsze jest to, iż we wspomnianym tutaj znaczeniu pojawiają się tam inne tłumaczenia. Tirthankara ma być więc, twórcą mostu, po którym Istoty mają przejść na drugą stronę czyli doznać wyzwolenia od cierpienia (sanskr. dukkha). Tłumaczenie to jest jednak błędne. Daje bowiem wrażenie, iż Ci, którzy będą prowadzeni nie zaznają w trakcie rozwoju dochowego sił zmienności, a tak nie jest. Tirthankara to twórca brodu czyli miejsca, gdzie jest płytko w rzece wszytkości. Zmierzający na drugi brzeg, w trakcie drogi i tak poczują czym są siły cierpienia. To nieuchronne. Reszta to hagiografia. Natomiast Tirthankara się nie ugnie, bo wg dżinistów jest zwycięzcą. To zwycięska dusza. Jak zwał tak zwał. Ponieważ umysł uwikłany posługuje się wyobraźnią to wyobraź sobie czytelniku szczyt wyzwolenia, który jest stromy, a ścieżka na niego wiedzie kryształowymi ścianami. No więc, Tirthankara jest Liną, która się nie zerwie. Udźwignie tych, którzy się jej uchwycą. Ten obraz odpowiada bardziej sytuacji, o której opowiadają te wszystkie wpisy. Droga przez bród jest łatwa. Budda wiele wcieleń się przygotowywał i wiele lat medytował, żeby się wyzwolić. To ścieżka długa i wymagająca utrzymywania w kolejnych wcieleniach ciągłej intencji wyzwolenia. Ten Tirthankara idzie ścieżką stromą i wąską. Ścieżką dwóch wcieleń duchowych przeciętych kilkunastoma wcieleniami zwykłymi. Wie zatem, co to znaczy przeszkoda nie do pokonania, zdawałoby się. Nie wie za to, czym jest dłuotrwały wysiłek, choć sam w tym wcieleniu wyzwalał się ćwierć wieku, nie szedł ścieżką karkołomnych wizualizacji czy medytacyjnej dyscypliny dla mnichów. Jest świeckim i wyzwolił, jako pierwszą matkę trzech synów. Czyż to nie obiecujące dla pozostałych? Ci, którzy uchwycą się Liny bezpiecznie wejdą wąską granią i wyzwolą się. Z tym, że jednak jest plan wolności. Może czytasz te słowa adepcie i sobie myślisz, iż to może być każdy. Hhmmm... Są jednak granice fantazji. Tą granicą jest historia karmiczna. Więc nie wszyscy i nie każdy. Ci, którzy zostali rozpoznani już wiedzą, a pozostali 'się odnajdą'. Ponieważ ten Tirkhantara jest świetlistą duszą, prowadzi swoich braci i siostry z tzw. drzewa dusz i ich rodziny 'krew z krwi' dusze jasne. A może tyś jest z tych, które się odnajdą czyli w planie masz wyzwolenie? Może. Ale pewnie już byś to czuł. Więc tyle, jeśli chodzi o to 'kto'. A 'jak'? Ten Tirkanthara wyzwala na trzech poziomach: 1. poznania, 2. miłości, 3. energii. Jest to przekaz komplementarny i wszystkie trzy elementy są niezbędne do wyzwolenia na tej wąskiej i stromej ścieżce, jednak nie każdy z nich musi być urzeczywistniony pod jego przewodnictwem. Ten Twóca Brodu osiągnął kajwalię oraz nirwanę, ale powrócił dla tych, którzy byli mu bliscy poprzez wielorakie wcielenia. Podstawowe jest poznanie wyzwalające, które może być różne, gdyż dusze jasne dążą do oświecenia, a dusze świetliste do jedyności. Bez miłości zaś wszystko jest niestabilne, gdyż czakra anahata harmonizuje energie Kosmosu i Ziemi czyli z góry i dołu ciała. Przekaz energii może być harmonizacją kundalini w formie uzdrawiania energetycznego albo żaru jogicznego właściwego dla najwyższej tantry. Cały ten proces jest komplementarny, ale wyzwalanie się skoro jest procesem jest rozciągnięte w czasie. Ze względu na karmę jest też procesem zindywiduzlizowanym. W ten sposób ten Tirthankara poprowadzi na szczyt wyzwolenia Istoty, które mają intencje do rowoju duchowego i do osiągnięcia wolności. Ci, którzy będą nieśli ten płomień jeszcze w następne wcielenie z pewnością go tam zgaszą, a Ci którzy będą się tylko grzali w ogniu wyzwolonego i tak zgromadzą zasługę, a ta da im dobry start duchowy w dalszych egzystencjach. Po kilku latach, w tym kraju przyjdą na świat dusze z Dewakanu, które przejmą ten ogień wolności i przekarzą go innym. I tak urzeczywistniać się będzie globalny skok świadomości. To niemożliwe? (WYPISY WYZWOLENIA 40)
Nie-nieuchronność
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie