Agnieszka Mirahina
wesele na helu
to kołysanka

ani kołysząca ani kołysana

ani klasyczna ani romantyczna

i mogę się stoczyć jak walka uliczna
w izby wytrzeźwień i pokoje widzeń

do białego ranka idąc godzinami

żaden to przyśpiew i żadna poświata

marynarze i kurwy umarli dla świata
rzucając fajerwerki w ciemno i na straty

wieńce weselne wieńce pogrzebowe
na dworce w ruinach i dworce w budowie

urodzeni mordercy umarli poeci

dalecy krewni i bliscy dalecy

wszystko co będzie inaczej być nie może
co nie idzie po myśli niech idzie na noże

i wszystkie pokoje z widokiem na morze

fotel coraz głębszy i noc coraz dłuższa

w hararze weimarze los ślepy zaułek
weimar i harar to jasny przytułek

i niepewny przesmyk na wysokiej fali

gdy wóz drabiniasty będzie jakubowy

z diabelskim kołem jako zapasowym
karuzela z madonnami i zaklęty krąg

w procesji pochodzie po słońca zachodzie
zaczynając od ulic i kończąc w rynsztoku

znaleźć ciepło w szmatach i modlitwie spokój

nocny pociąg do rana i według rozkładu

z bólu do białości wyłamując palce
z cynku i ołowiu żeby związać końce

wieńce weselne wieńce pogrzebowe

dworce w ruinach i dworce w budowie

szpitale bez lekarzy lekarze bez granic
z szybkością światła jak wół ociężale

i ostatnie słowa grają pierwsze skrzypce

orkiestra bezdomnych i dziecięcy chór
wyprawują dzianety korbety i susy

misterne flety dudlą menuety

mały konik polny dudli w swój organek

no i co z tą poezją no i co z tą polską
no i co robi poezja asiu ssie

fontanny pnijcie się

pnącza trujące

walki kogutów i potoki rwące

spienionego języka kwieciste wiązanki

płynna mowa ciekły hel szumi las huczy las

diabeł kłania się nam w pas

trąbka bęben bęben trąbka

wiersze łzawe wiersze krwawe

piórem wiecznym wiecznym piórem

które się rozkręca i skręca któremu się przeczy
żeby potem sfiksować w ostatnim z narzeczy

na gazowej płytce wywołując duchy

na gazowej płytce tańczą karaluchy

co nie idzie po myśli niech idzie na noże
i wszystkie pokoje z widokiem na morze

do białego ranka idąc godzinami

po kolana w wodzie a duch nad wodami

gdy czarny scenariusz pisze się latami
wciskając po kolei klawisze pianina

na węgiel sczernieje na kość wybieleje

parą się rozwieje w końcu i na helu

w tańcu i na balu

o głodzie bez tlenu

wesele na helu
 dada
 sampo
 meteo
 breslau
 bramki








Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie