Robert Król
Pięćdziesiąte pierwsze
Wszystko to wydarzyło się kiedyś naprawdę:
zaglądanie w dziuple, udawanie stracha i kuli,
wróble przysiadające na ramionach jak papugi,
butle miodu i piwa, słoje konfitur zamiast tych

w drzewach, własne słońce i ciotczyne chmury.
Można powiedzieć, że znałem pisma i poetów,
że nabywałem kosztowne sprzęty codziennego
użytku, żeby ich na co dzień używać, że płaciłem
za mieszkanie, żeby w nim przebywać za dnia.
W tym czasie nikt nie zajmował się sprawami
ojczyzny. Pocztowcy byli skłonni posiać każdą

przesyłkę. Pęczniał prowiant, ludzi wyposażano
w wiedzę, a zwierzęta wypuszczano na wolność.
W granicach miast odnajdywano puste kołyski.
Robert Król
fot.


Czternastki, Poznań 2010
Pamięć podręczna, Kraków 2009
Habitat, Kraków 2005
Lida, Tychy 2004
Gatunki śniegu*, Kraków 2003


robertkrol.art.pl


robertkrol.art.pl


Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie