Robert Król
Trzydzieste
Czasem zwykły płacz zanosi cię przypadkiem
na drugą stronę lustra, które samoczynnie
tłucze się za twoimi plecami i kompromituje
twój niewydarzony cień. Czekasz chwilę
w ciemności aż błyśnie zapałka i ktoś cię
poruszy, pchnie w głąb korytarza, mówiąc,
że tak trzeba. Jednak nad ranem nic już nie
pamiętasz. Kubek po kawie przywraca ci
wspomnienie minionego dnia, napływające
wiadomości o mrozie skuwającym jeziora,
przynęty uwięzione pod lodem, nabrzmiałe
słońce, które dynda w oknie, imitując sznur.
Pozwól tylko w świetle chwytać się za rękę.
Nie bądź jak ruch echa po warkoczu wody.
na drugą stronę lustra, które samoczynnie
tłucze się za twoimi plecami i kompromituje
twój niewydarzony cień. Czekasz chwilę
w ciemności aż błyśnie zapałka i ktoś cię
poruszy, pchnie w głąb korytarza, mówiąc,
że tak trzeba. Jednak nad ranem nic już nie
pamiętasz. Kubek po kawie przywraca ci
wspomnienie minionego dnia, napływające
wiadomości o mrozie skuwającym jeziora,
przynęty uwięzione pod lodem, nabrzmiałe
słońce, które dynda w oknie, imitując sznur.
Pozwól tylko w świetle chwytać się za rękę.
Nie bądź jak ruch echa po warkoczu wody.
♦ Dwunaste

fot. Wiktoria Dalach
fot.
fot.

Polka, Kraków 2018

O wchodzeniu w ogień, Poznań 2014

Czternastki, Poznań 2010

Lida, Tychy 2004
robertkrol.art.pl
robertkrol.art.pl/polka
robertkrol.art.pl/polka