Joanna Mueller
trofea i tropy, wnyki i wymyki
na koniec, ostrolotko, opowiem ci o pokocie:
w języku myśliwego miot nie oznacza rodzenia –
pędzeniem go nazywają wytrawni sygnaliści
wpędzaniem zwierzyny w padlinę – darz bór! czy dasz wiarę?

a nie mówiłam? nie mówię, bo w słowo nie wchodzę
są troski, których żywić nie będę trzecią częścią siebie
ty dla nęcisk, zestrzałów opuść pielesze, puszczaj
farbę, posokę, odemknij się najwyraźniej

knieję złomują zbiorowo w krainie wiecznych głodów
łowczy cię dojdzie, postrzałko, naganiacz dopadnie
głowę zawracaj na zachód, twarzą ku łowisku
czołem do sztychu nagonki rozrzewniaj zarzewie pustki

jeszcze nie wierz, że król polowań okaże się królem pudlarzy
ten, co miał cię i wymiął, wyjął z kontekstu dnia
dołożył do puli historii i gładko porachował
małe miałkie harmonie złożone z prostych hormonów

w pisaniu się układa inaczej niż w życiu
ofiary, dusza przy tuszy, od lewej do prawej
dla zaczernienia kartek – ciał bielenie, łuskanie
i patroszenie tuszki, i skórki niewarte wyprawek

na posłaniu z jedliny, na sofie w jodełkę
wszystko zgodnie z rozkładem, wedle hierarchii jatek
najpierw sierść, chyb, kita, turzyca i pióro
a potem to już drobnica: mężczyzna, pies, dziecko, dziecko


 MADY
Głowa boli od tych wierszy
fot. Joanna Rogalanka


Zagniazdowniki/Gniazdowniki
Stratygrafie
Wylinki






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie