Adrian Sinkowski
Recenzje tomiku "Atropina"
Bo nie jest to tom, jakich wiele. To przemyślana i wysublimowana konstrukcja. Historia poezji zna sporo takich przepięknych form, które jednak w powszechnym odczuciu pozostają martwe. Dlaczego ta mimo wszystko żyje, jaki szczególny duch ją ożywia i unosi? Duch konfrontacji tego, co jest, z tym, co było. Napięcie towarzyszące wspomnieniu. Żywa rozmowa z tym, co nieżywe. Obecność babci. Do niej kierowane są słowa, dla niej budowane zdania.
[Karol Maliszewski, Akcent 2019, nr 2]

„Atropina” to poetycka peregrynacja w przeszłość własną i rodzinną, wzajemne oświetlanie się obu perspektyw, ciekawość, jakie wątki kołatają się po głowie dziś, kiedy rodzinny album coraz bardziej wypełniony jest obecnością, za którą nie stoi rzeczywiste trwanie. Sinkowski dowodzi, że nasze życie dzieje się w mówieniu, w języku, będącym przęsłem łączącym mosty na linii było-będzie. Że opowiadamy się wciąż na nowo, jakby od tego rosło życie.
[Bartosz Suwiński, Nowe Książki 2019, nr 4]

Poezja działa tak samo jak atropina – poszerza nasze horyzonty i zainteresowanie światem, nie rozwiązuje jednak problemów, a wręcz przeciwnie – prowokuje do stawiania sobie coraz nowszych i głębszych pytań, które często nie dają spokoju.
[Marcin Mieteń, kulturanacodzien.pl, dostęp: 20 października 2019]

Wyrafinowane syntaktycznie przynudzanie i zdania wijące się (jak wąż w trawie mowy?) przez kilka zwrotek pozwalają odczuć fizyczną materię języka, zbliżając procesy pisania i czytania, osoby autora i czytelnika. Wielokrotnie można odnieść wrażenie, że narrator (a za nim odbiorca wiersza) zapędza się tak daleko, że nie bardzo wie, gdzie jest, i jaki to ma związek (zgody? rzędu? przyczyny i skutku?) z tym, skąd wyszedł. Jasne, że narrator (a przed nim autor) jednak wie, ale takie poczucie dryfu, rozchwiania frazy pod nogami jest wcale nie mniej znaczące dla tekstu niż to, o czym zdanie nas informuje.
[Maciej Woźniak, Wyspa 2019, nr 1]

Bohater, któremu autor użycza swojej wiedzy, pamięci i emocji wędruje obok niej [babci], pozwala się jej prowadzić po na wpół zatartych ścieżkach, ściska jej dłoń w obawie przed całkowitą utratą pamięci. Bo tego bohater „Atropiny” boi się najbardziej. Amnezja oznacza przecież całkowity rozpad świata, wyklucza możliwość porozumiewania się nie tylko z tymi, którzy nas poprzedzali, ale także z tymi, którzy nam towarzyszą obecnie. Amnezja to, mówiąc najkrócej, koniec świata. W jego pustej, wypalonej przestrzeni będą krążyły słowa oderwane od siebie, bez związków logicznych i składniowych.
[Wojciech Kaliszewski, Odra 2019, nr 1]

Słowa są dla Sinkowskiego nie tylko nośnikiem treści o świecie, lecz przede wszystkim dają mu poczucie istnienia, zanurzenia w doczesności. Gdy nie będzie słów, gdy poeta nie będzie miał już nic do powiedzenia, to coś się skończy. Dochodzimy w tym miejscu do punktu przełomowego. Koniec oznacza nowy początek. Twórca "Atropiny" wie, że jednocześnie z końcem „dawnego” otworzy się miejsce na coś ponadpoetyckiego, na nowość dotąd niewyrażoną, ale przeczuwaną, istniejącą gdzieś obok.
[Tomasz Pyzik, Fraza 2019, nr 1-2]

Pojawiające się od czasu do czasu apostrofy do babci, niby bezradne akty podtrzymania kontaktu, odsłaniają główny temat, ale i potencjalny zarzut wobec tomu: techniczna maestria wyłącznie zagaduje brak. Im bardziej sztucznie brzmi język Sinkowskiego, tym mniej pod nim znaczeń. To cenne doświadczenie, bo poprzez cokolwiek nihilistyczną próbę rozmowy nie z umarłymi, lecz z jednym, tym wyjątkowym umarłym, autor funduje czytelnikowi lekcję na temat porażki klasycyzmu i zarazem jego niezbywalności.
[Jakub Skurtys, Mały Format (online) 2019, nr 1, dostęp: 30 stycznia 2019]

Rządzą tu procesy zanikania, nieustannych zmian i ruchu, obecnego także w przyrodzie, czego wymownym znakiem jest scena schwytania chrabąszcza przez kosa, który z kolei zostaje upolowany przez kota. Mimo nietrwałości przedmiotów i miejsc podmiot „Atropiny” zdaje się ich potrzebować w niełatwej próbie rozmów z nieobecną od lat bliską osobą. On sam stoi bowiem na rozdrożu – z jednej strony to dorosły mężczyzna, mąż i ojciec, z drugiej – nadal chłopiec, wnuczek babci.
[Katarzyna Sobota, Projektor 2019, nr 1]

Bycie wiernym formie zobowiązuje do poszukiwania owego „czegoś”, co byłoby w stanie przezwyciężyć natrętne, groźne, obezwładniające „nic” niosące ze sobą, jak wskazują liczne tytuły wierszy Sinkowskiego, „impas”, „apatię”, „atrofię”, „entropię” i „rozpad”. Mechanizm ten przypomina różne dziecięce gry, których istota polega na odnalezieniu „treści” w układance skonstruowanej według określonego algorytmu. Przykładem są puzzle.
[Janusz Nowak, Almanach Prowincjonalny 2019, nr 29]

Tytułowa atropina, zmieniająca widzenie świata, to nic innego, jak właśnie słowa. To w nich zawiera się znaczenie poszczególnych elementów świata widzialnego i tego zawartego w pamięci, one dają człowiekowi władzę tworzenia i niszczenia. A pamięć jest niczym innym jak fundamentem tożsamości każdego człowieka. Oddalenie się w stronę wspomnień nie jest więc ucieczką od teraźniejszości, ale świadomą decyzją, której nadrzędnym celem jest poznanie samego siebie.
[Katarzyna Wójcik, Twórczość 2018, nr 10]

I chociaż wiersz ten opowiada o codziennym trudzie życia razem, to w prośbie żony do męża o chwilę wytchnienia, wyczuwalne są przecież i miłość, i wspólna troska o dzieci. I choćby nawet ta rzeczywistość przerywana była dziwnymi snami, majakami, pełnymi gnilnych zapachów rozkładu, jak we fragmencie innego poematu z tego tomiku zatytułowanego „Rozpad”, w którym bohater zmienia się we śnie w ważkę, unoszącą się bezdźwięcznie nad niepotrzebnym ciałem-poczwarką, co jest opisem zwyczajnego lęku przed nieznanym, przed tym, co może przynieść kolejny dzień, to i tu dominuje wszak ton afirmacji. Życie jest, dzieje się mimo wszystko, choć sny oczywiście też mogą okazać się prawdą.
[Wojciech Chmielewski, Arcana 2018, nr 6]

Te pogrążone w reizmie i konkretach wiersze są snem poety śnionym nieprzytomnie. Niby z wielu mało znaczących drobiazgów przyziemności wyłania się nie tylko dzieciństwo, ale przede wszystkim apoteoza konkretu i szczegółu. Ważnego, nie do przecenienia. Bowiem Sinkowski nie chce być poetą wyobraźni. Już raczej kronikarzem egzystencji.
[Leszek Żuliński, Latarnia Morska (online) 2018, dostęp: 6 sierpnia]

W przypadku debiutu tego poety byłem niejako spokojny o jego przyszłość. Nie wiedziałem, że przynależność, mniej lub bardziej świadoma, do pewnego kręgu literackiego czyni braki cudów. Po obiecującym i żywym otwarciu otrzymujemy martwą i po śmierci jeszcze męczoną kontynuację. Taka rodzina na swoim w bardzo długim, sumując poszczególne teksty, bloku. Szarość widzę, szarość, którą tylko od czasu do czasu rozświetli tradycyjna żarówka. Tylko nic z tego nie wynika – zużytej energii przy czytaniu nie zwróci nawet najbardziej wyrozumiały bóg, ponieważ sam w tych, niewątpliwie co do zasady stojących po stronie światła, wierszach funkcjonuje głównie jako zakurzony eksponat podzielony na równe wersy.
[Rafał Gawin, Afront 2018, nr 3]

Baczy [autor], aby liryczna akcja była skontrapunktowana przez liryczny opis, aby to, co współczesne, a więc aktualne, nie przysłoniło tego, co przeszłe, istniejące coraz bardziej już tylko w pamięci. Poza tym chwali się, że ten – urodzony w orwellowskim roku 1984 – poeta nie ukrywa, że o świecie, w którym żyje, więcej nie wie niźli wie, poświęcając otaczającej go rzeczywistości czułą uwagę. Gdyby posłużyć się cytatem z jego wiersza „Puzzle”: „Jest sobą, a to już coś”.
[Janusz Drzewucki, Magazyn Literacki Książki 2018, nr 8]

Na dobrą sprawę ten zbiór pozwala się czytać jako raptularz, gdyż naprędce utrwala to, co niesie ze sobą chwila obecna i stale spogląda w przeszłość mieszczącą w sobie pokaźną „masę spadkową” rozmaitych wspomnień, głównie z dzieciństwa. Czytając te wiersze, należałoby unikać pochopnego psychologizowania, lecz nie da się ukryć, że prezentują one bardzo, bardzo osobisty punkt widzenia.
[Piotr W. Lorkowski, instytutksiazki.pl, dostęp: 25 lipca 2018]

Sinkowski pisze o stwarzaniu świata za pomocą słowa. Niczym z biblijnej sceny wyłaniają się kolejne obrazy. Powstaje to, co zostaje nazwane, nieraz z mozołem, innym razem dość prosto. Słowa nie są jednak sprzymierzeńcami człowieka, wymykają się jego wyobraźni, mocy twórczej, gubią się, chowają, nie chcą wychodzić spod pióra.
[Ewelina Cesarska, spacerwsrodslow.blogspot.com, dostęp: 23 lipca 2018]

Jednym z wierszy otwierających zbiorek jest właśnie „Rozbrat”, przywołujący ulicę, przy której mieszkała Babcia autora. Babcia, według mnie, powinna być pisana wielką literą, bo w tym tomiku to jej imię własne. Podkreślające, że jest protoplastką nie tylko rodu, ale i wyobraźni Sinkowskiego.
[Barbara Gruszka-Zych, Gość Niedzielny 2018, nr 37]

https://warszawa.tvp.pl/38942940/chip-adrian-sinkowski
[Cywilizacja Historia Polityka, TVP Warszawa, dostęp: 11 września 2018]

https://polskieradio24.pl/130/5557/Artykul/2193954,Przeszlosc-chcielibysmy-widziec-wyraznie-ale-ona-pozostaje-za-mgla-O-tomiku-wierszy-Atropina
[Rozpruwacz Kulturalny, Polskie Radio 24, dostęp: 24 września 2018]

https://vod.tvp.pl/video/informacje-kulturalne,26102018,39346711
[Informacje Kulturalne, TVP Kultura, dostęp: 26 października 2018]

https://vod.tvp.pl/video/studio-kultura-rozmowy,02112018-adrian-sinkowski,39457308
[Studio Kultura Rozmowy, TVP Kultura, dostęp: 2 listopada 2018]

https://vod.tvp.pl/video/tygodnik-kulturalny,02112018,39768453
[Tygodnik Kulturalny, TVP Kultura, dostęp: 2 listopada 2018]

Adrian Sinkowski
fot. Piotr Zajączkowski


Raptularz (2016)
Atropina (2018)






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie