Jarosław M. Gruzla
Author's log
 
June 2017
2017-06-30 02:25
[OBRAZ ISTOT] Oj, po prostu jest Istność, której naturą jest rzeczywistość i jest Matryca, w której odgrywa się wszystko, co jest nierzeczywiste. Treścią tej gry jest każde trwanie i rozpad czyli Świat we wszystkich swych przejawach. On nie-jest (chociaż nie możesz powiedzieć, że nie czytasz tego, co zostało tu napisane, prawda?). Dobrze już? No. Bo sam już mam dość tych komplikacji z poprzedniego wpisu. Może i dobrze byłoby, gdyby to, jak 'wszystkość' ma się i jak się przejawia pasowało do obowiązującego powszechnie paradygmatu. Może. Nie byłoby wówczas tylu 'łamańców' i prób wyjaśnienia. Ale z drugiej strony to przecież przyjęty paradygmat powinno się porzucić, jeśli nie pasuje do rzeczywistości. No właśnie... A kto to niby wie czy jest tego pewien? Wspaniałe teistyczne czy ateistyczne formuły dzisiejszego świata! Ech ile górnolotnych haseł i ile 'wolności'. No, to przecież nie może dziwić. Świat jest w ciągłej przemianie. Na poziomie wolności są to różne etapy wyzwalania się, a skoro nie są wolnością zwą się - UWIKŁANIE. I na tym koniec. Więc duchowa ścieżka jest drogą poprzez rozdroża uwikłań, gdzie z jednej strony jest 'wolność' ateizmu, a z drugiej 'zbawienie' teizmu. Jedno i drugie jest niewiedzą czyli brakiem wglądu. Współczesny paradygmat jest posadowiony na błędzie poznawczym, bo jakby nie miał być, skoro żeby widzieć czy wiedzieć trzeba być wyzwolonym? No, a skąd pewność, że tak właśnie sprawy się mają? No, taaak. Przecież wystarczy przeczytać np. 'Jakimi rzeczy są' słynnego lamy i może nas oświeci? Co? A może wystarczy jakiś rytualik i zdarzy się od, tak zjednoczenie z Bogiem? Taaak. Cel nie jest taki oczywisty. O nie. Bo to ma być przejście w niebyt (ateizm), zmartwychwstanie (chrześcijaństwo), zjednoczenie (islam, hinduizm, judaizm, chrześcijaństwo etc.) czy oświecenie czyli nieokreśloność nirwany (buddyzm)? I tu jest zagwozdka. Gdyby tak wiedzieć? A wszystko takie proste i takie... skomplikowane. Wystarczy zagłębić się w sobie... i może wystarczyć odpowiedź 'zapisana' w 'duszy'. Więc wszyscy Ci, którzy odczytają tam PRZEJRZYŚCIE i WYRAŹNIE mogą być ludźmi Świetlistymi, którzy potrzebują wyzwolenia. Choć był w przeszłości Świetlisty, który dał się ukrzyżować i na tym powstała koncepcja zmartwychwstania to jednak nie radziłbym... (to antidotum działa w bardzo krótkiej perspektywie). Ale przecież każdy jest 'wolny' w swoich wyborach. Na półce z napisem - 'duchowe', wszystko jest dostępne. Natomiast Ci, którzy zobaczą JASNO, ale w ODBICIACH mogą być ludźmi Jasnymi, którzy potrzebują oświecenia raczej, choć może być i zjednoczenie, ale nie ze swoim stwórcą. To dla nich ostatecznie zdziałał to, co zdziałał Jeszua ben Josef. A oświecenie? No właśnie. Przebudzony był człowiekiem Jasnym, stąd jego osiągnięcie (nibbana, nirwana) jest doświadczalne, ale mało konkretne, bo sam nie przeszedł całkowitej transformacji (przynajmniej z punktu widzenia Świetlistego). I nie mógł (za dużo odbić w 'duszy', która jest pełna ruchliwych obrazów, a po urzeczywistnieniu nie odbija PRZEJRZYŚCIE - stąd herezje jogaczarów czy w ogóle wadżrajany). Ale to, co zrobił pewnie zrobił do końca. Czy dla Jasnych potrzebna jest zatem 'dokrętka' (może oni to wiedzą, kiedy się wyzwolą)? No i Ciemni. I tu się zaczynają schody. Ciemni, raczej mroczni to nic ciekawego. Tak jak Świetliści są tu 'przejazdem'. Świetliści są jakby rozjaśniającą interwencją Obrazu Widza wszystkiego, natomiast Ciemni - pokłosiem mroczniej przeszłości dawnych światów. Jak to się stało, że trwają? I jeszcze stwarzają swoje klony. Ot, co! Są tak mroczni, że nie widzą odbić (nie poziadając czakry korony nie mają łączności ze świadomością intuicyjną czyli lustrem - więc jak są świadomi /?/..., ale jakoś tam są przecież). Więc jak się rozwijają? Jeśli zdarzy się wśród nich czy ich klonów muzyk czy polityk to oddziaływują na innych ludzi i to nie jest dobre (z punktu widzenia uzyskiwania coraz większej przejrzystości w Matrycy). Ale jeśli Jasny dał się omamić przez Ciemnego, który jest dla niego 'mistrzem duchowym' (czy to możliwe - zapewniam, że oni mają własne kredo, wypisane w swych 'duszach' i nie jest ono świetliste)? A jeśli dzieje się to obok Ciebie? I jeśli ten Jasny jest kIMŚ na rynku 'nauk jogicznych'? Hhmm... Może w bardzo długiej perspektywie Ciemni się rozwijają. Może. Jednak nie jest po drodze z nimi ani Świetlistym ani Jasnym. Więc trzeba jasno powiedzieć, jogin nie powinien dać się zwieść (fakt - kompletnie nie zdaje sobie sprawy z własnego uwikłania i poziomu dUCHOWEGO swojego 'guru'). Tym bardziej, jeśli uczy (nie tylko już na kursach, ale i w szkole wyższej) czy wykłada, a jeszcze bardziej, kiedy pisze książki, e-booki, blogi etc., dla wchodzących na ścieżkę. Na poziomie ezoterycznym to jogin, który dał sobie "nakryć 'duszę' czarnym płaszczem", a jego nauki są skażone! I to się dzieje na Twoich oczach! Widzisz to? Taki, nieprosty jest obraz Istot w tym świecie, a to tylko czubek góry lodowej...(DZIENNIK ANGELKINA 36)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie