Artur Nowaczewski
ur. 10 X 1978 roku w Gdańsku. Poeta, krytyk literacki, podróżnik, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Ukończył studia oraz obronił doktorat na UG. Współpracownik "Toposu" i Magazynu Apokaliptycznego "44". Wiersze, recenzje, szkice krytyczne publikował także m.in. w "Twórczości", "Odrze", "Lampie","Przeglądzie Politycznym", "Arcanach", "Frondzie", "Ha!arcie", "Arteriach", "Studium", "Blizie", Magazynie polsko-niemieckim "Dialog", "Lichtungen" (Austria), "Poezija" (Chorwacja), "Souvislosti" (Czechy), "Lake Effect" (USA). Wydał zbiory wierszy Commodore 64 (2005), Elegia dla Iana Curtisa (2010), Kutabuk (2015), książki literaturoznawcze Trzy miasta, trzy pokolenia (2006), Szlifibruki i flaneurzy (2011), Konfesja i tradycja (2013); reportaż wspomnieniowy Dwa lata w Phenianie (2013). Laureat Złotego Środka Poezji w Kutnie (2006) oraz Nagrody Fundacji im. ks. Janusza Pasierba (2008), finalista Nagrody Poetyckiej im K.I. Gałczyńskiego Orfeusz za tom Kutabuk (2016). Tłumaczony na język angielski, chorwacki, czeski, niemiecki, ukraiński, turecki. Wraz z Jakubem Nogą i Jackiem Stromskim tworzy zespół Kutabuk, w którym wykonuje swoje wiersze z akompaniamentem muzycznym. Prowadzi bloga http://nowaczewski.blogspot.com Mieszka w Gdyni.
spadający liść

na przykład Ryszard Tarasiewicz ze Śląska Wrocław.
niewysoki, szopa włosów nad czołem, bardzo silne uderzenie
z dystansu. te strzały nazywano spadającymi liśćmi dębu.
piłka szybowała wysoko, by nagle spaść do bramki.
bramkarze zawsze byli pewni, że wyjdzie na aut, a ta
nagle wpadała im za kołnierz. Ryszard Tarasiewicz –

piłkarz straconego pokolenia. ten, który w meczu z Brazylią
trafił w słupek. albo, pamiętasz, jego rzut wolny ze Szwedami
na stadionie Rasunda. o takich golach mówi się:
stadiony świata. później wyjazd na zachód -
do średnich klubów Francji i Szwajcarii. i
powolne opadanie formy. nie wiem, gdzie jest teraz

Ryszard Tarasiewicz i nie wiem kiedy wróci –
jakim zwodem, strzałem. ja to ktoś za boczną linią,
nie zmieni nieuchronnego jak wynik wyroku.
tylko marzenie szybuje, nadal szybuje wysoko:
obym w czasie marnym był jak ten spadający liść dębu,

bym opadał pięknie.
Dziennik
19-09-16 09:22
Jadąc autobusem do Moskwy można było poczuć przedsmak wielkich przestrzeni. Im dalej na wschód, tym mniej ludzi. Już Łotwa wydawała się wyludniona. W piwnym ogródku na rynku małego miasteczka krzesła o dziewiętnastej sterczały nogami do góry. Na ulicach nikogo. Zdawało się, że jadę w przeszłość – tam gdzie jest bardziej pusto, lasy bardziej nieprzebyte, drogi rozrzedzone. Na przejściu granicznym w Buraczkach autobus dotarł koło północy. Granica wyrwała mnie ze snu. Wydała się przez to intensywniejsza, z tym całym prześwietlaniem bagaży, nazwisk, wiz, zaproszeń. Jakby dalszy ciąg śnienia. -Co masz w tej siatce? -Książki. -Co za książki? -Moje książki, jadę na seminarium poetów w Moskwie… -Pisatiel? – uśmiechnął się ironicznie pogranicznik. „Pisatiel”… to zabrzmiało dumnie jak nieomal dysydent. Całość: http://nowaczewski.blogspot.com/2016/09/w-moskwie.html
05-11-13 22:04
Nakładem Wydawnictwa Lampa i Iskra Boża ukazał reportaż wspomnieniowy "Dwa lata w Phenianie" o moim pobycie w Korei Północnej w latach 1989-1991. Książka dostępna jest w licznych księgarniach internetowych oraz w sieci Empik. Natomiast w serii Biblioteki Krytyki przy dwumiesięczniku "Topos" ukazała się książka krytyczna "Konfesja i tradycja: szkice o poezji polskiej po 1989 roku". Można ją nabyć bezpośrednio od wydawcy.
05-11-12 10:35
Stary wiersz "epitafium dla Krzysia Kubeczki" z przypisem ważniejszym niż epitafium. W okolicach Wszystkich Świętych odwiedziłem grób Krzysztofa na gdańskich Łostowicach. http://nowaczewski.blogspot.com
19-02-12 12:43
Wtajemniczeni wiedzą, że już jakiś czas temu ukazała się płyta Kutabuk, dokumentująca rok pracy naszego zespołu. Na płycie siedem utworów: „Rytmy widoków” „Kerouac” „Taniec ducha” „To tu, to tam” „Motyle” „Bębny Jacka Oltera” i oczywiście: „Kutabuk”. Niektóre z nich były wcześniej niepublikowane i ich absolutna premiera ma miejsce na płycie. Materiał dość zróżnicowany. Rozpoczyna się kilkoma szybszymi galopującymi utworami jak „Rytmy widoków”, „Kerouac”, czy „Taniec ducha”. Potem następują spokojniejsze spejsy„To tu, to tam” oraz erotyk „Motyle”, który niemal sentymentalnie wybrzmiewa na kalimbce. Na koniec znów przyspieszenie – epitafium Bębny Jacka Oltera i już sam Kutabuk. Oprócz znanego z koncertów instrumentarium (sitar, bębny), Jacek wykorzystał inne wschodnie instrumenty: ektar, kalimbkę, tungnę, dodał różne spejsy i elektroniczne smaczki. Jakub jak zwykle daje czadu a mój głos brzmi jak nigdy przedtem. Sam krążek jest ładnym przedmiotem – na okładce wykorzystaliśmy fotografię członka GTF, mojego taty Tomasza a estetycznie wysmakowany projekt graficzny wykonał Maciek Mehring. Dzięki stypendium kulturalnemu miasta Gdańska wytłoczyliśmy pięćset sztuk. Płytę będzie można zakupić na naszych koncertach a także pisząc bezpośrednio do mnie: marzan@gdansk.home.pl
07-02-11 11:21
Serdecznie zapraszam na koncert grupy Kutabuk, którą tworzymy z Jakubem Nogą i Jackiem Stromskim. Tego wieczoru jeszcze raz połączą się: egzotyczny dźwięk sitaru, transowy rytm bębnów z melicznością moich wierszy. Poszczególne utwory wiążą się ze sobą tematycznie, przez co tworzą coś na kształt suity. Najważniejszy utwór w programie to opublikowany niedawno w "Arteriach" długodystansowy (dosłownie!) poemat Kutabuk, którego sceniczne wykonanie trwa ponad osiemnaście minut. Premierowy koncert odbył się 10 grudnia zeszłego roku w sopockim Młodym Byronie i został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Pewnie nieprędko znów zagramy w Trójmieście, więc nie możecie tego przegapić! środa, 16 lutego, g. 19 Bohema Jazz Club 81-342 Gdynia, Waszyngtona 21 (Centrum Gemini) wstęp wolny
30-05-10 22:17
a konkretnie czyni to na swoim blogu http://nowaczewski.blog.pl
20-03-10 12:38
W latach studenckich muzyka Joy Division towarzyszyła mnie i moim przyjaciołom podczas domowych imprez. Piliśmy wina domowej roboty, gadaliśmy o podróżach, historii, literaturze i słuchaliśmy z winylowej płyty kawałków zespołu Iana Curtisa. Wtedy muzyka była tłem, to był nasz świat, jeszcze bezpieczny, ale nad którym już zbierały się czarne chmury. Przyszedł czas, że skończyły się nasze wielkie miłości, rozpadły małżeństwa i stałe związki a my sami rozproszyliśmy się po świecie. I tak muzyka Joy Division stała się elegią poświęconą nam samym. Widzieliśmy w niej siebie, kiedyś, sprzed naszych osobistych katastrof. Zmarły przedwcześnie, w wieku 23 lat, Ian Curtis okazał się odpowiednim patronem dla tego utraconego czasu. Ian Curtis w moim życiu jako ktoś ważny, pokrewny, długo pozostawał nierozpoznany. Dopiero dziś jakoś splatam go z własnymi latami chmurnymi, durnymi. Ian, na tle ponurych bloków Macclesfield. Pokój Iana, juwenilia na biurku. Bufonowaty nimb nastoletniego artysty. Ian recytujący wiersze. Ian wiążący swój los z Debbie. „Na zawsze”. Ale i Ian wykonujący nudną pracę biurową. Ian gapiący się w telewizor. Ian na zdjęciu z córką. Także i Ian nie chcący dojrzeć. To przecież ktoś będący jedynie potencjalnością jeszcze, nie skończony. Chłopak, nie mężczyzna. Ma dwadzieścia trzy lata, ale śmierć już chodzi za nim krok w krok. Curtis to ktoś, kto różnymi gestami, decyzjami próbuje sobie udowodnić, że ma kontrolę nad swoim życiem. Ale nie ma... Kiedy zawalił się dotychczasowy świat słuchałem wciąż 'Control'. Muzyka Joy Division z tła weszła na pierwszy plan - w samo życie, w wiersze, w ból. Love Will Tear Us Apart... Z "Toposem" 6/2009 właśnie ukazał się mój nowy zbiór 'Elegia dla Iana Curtisa', który zawiera 32 wiersze z lat 2005-2008...
28-02-10 15:01
(..) Byłem zdziwiony indolencją recenzentów. Właściwie poza Dariuszem Nowackim nie zrozumieli tej książki! Pojawiły się absurdalne zarzuty, że Wroniec relatywizuje stan wojenny, bo Adasiowi wszystko się przyśniło (sic!), że niezrozumiałe są zniekształcenia lingwistyczne Dukaja, że Dukaj jest pieszczochem mediów i każdy gniot, który by spłodził spotka się z entuzjastycznym odbiorem, wreszcie, że porównywanie Dukaja do Lema jest (dla Lema) uwłaczające. Wypada się choćby krótko odnieść do tych kuriozalnych stwierdzeń. Po pierwsze broniłbym Wrońca przed instrumentalnym traktowaniem jako rocznicową bajeczkę, sprzedawaną w grudniowej aurze. Oczywiście Wroniec pojawił się w czasie marketingowo uzasadnionym, ale to nie wyczerpuje znaczenia tej książki jako tekstu kultury. Niesie ona ze sobą dużo więcej znaczeń niż proste odniesienie do stanu wojennego sprzedawane w zgodzie z obowiązującą polityką historyczną. Bałbym się czytać tę bajkę dzieciom nie dlatego, że stworzyłaby fałszywe wyobrażenia o stanie wojennym (na edukację historyczną siedmiolatki mają jeszcze czas i dalibóg, to nie Wroniec powinien być podręcznikiem), ale dlatego, że to książka bardzo okrutna. PRL tam przedstawiony w niczym nie przypomina groteskowych, śmiesznych i przez to niewinnych wizji z filmów Stanisława Barei, nie budzi jakiejkolwiek nostalgii. Jest po prostu mroczny, ponury, odrażający jak senny koszmar, o którym chce się najszybciej zapomnieć. Jestem pewien, że młody człowiek wychowany na tej książce nie ignorowałby grozy systemu komunistycznego, nie zamieniłby PRL-u w śmiech. Pytanie dla rodzica - to czy czytać dzieciom bajkę, gdzie kruki wydziobują Panu Betonowi oko. Ten bohater, do którego Dukaj przywiązuje czytelnika jak nie przymierzając do Longinusa Podbipięty - ginie w kluczowej scenie. Przypominając sobie swoje emocje związane ze śmiercią Pana Longina, który marzył o ścięciu mieczem trzech pogańskich głów, stwierdzam twardo - czytać. Nie lęk, który w życiu jest nie do uniknięcia jest wrogiem dziecka, ale brak kręgosłupa moralnego, który pozwala wartościować ludzkie postawy. W tym względzie Wroniec nie przyniesie zaś małolatom szkody. Wreszcie - rzekome uwłaczające (dla Lema) porównanie do Dukaja. Nie da się ukryć, że nazwisko starego mistrza występuje w wypowiedziach krytyków jako fetysz mający... więcej >>
Artur Nowaczewski, fot. Tomasz Nowaczewski


Artur Nowaczewski, Szlifibruki i flaneurzy, Słowo / Obraz Terytoria, Gdańsk 2011


Moje tomiki:
COMMODORE 64, ELEGIĘ DLA IANA CURTISA oraz KUTABUK można zakupić
http://www.topos.com.pl/index.php/biblioteka




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2020  Fundacja Literatury w Internecie