Ewa Glińska
,
Spleen
Piszesz o prostytutkach, męskich dziwkach
na ulicach skąpanych światłem księżyca, którzy
otwierają nogi i usta, gotowi na wszystko
składają ręce do modlitwy.
Milkną uginając się od wiary, która ciebie
już dawno opuściła.

Uprawiasz nihilistyczny onanizm
na słowa, znudzony obłudą świata, w którym
mieć to być. Jednak uwodzi cię ten blichtr
i powala na kolana biorąc od tyłu
to co się należy.

Dajesz się wyjebać w kosmos;

a potem czekasz drżąc nagi pod kocem
na objawienie, które naładuje mocą przestrzeń,
jak gigantyczna prądnica. Twoja koncentracja,
nadnaturalna koncentracja,
napina każdy mięsień w ciele.

Cisza, cisza, cisza.

Owładnięty siłą przetrwania
walisz w żyłę i zasypiasz marząc o sławie.

Gdy się budzisz, nie patrzysz na godzinę,
wchodzisz na parapet i osuwasz się w wieczność.
Myślisz o śmierci.
Jakże spektakularnej.

Twój mózg rozbryzguje się na bruku
brudząc obuwie gościa, który
jest dziennikarzem na tropie tematu;
dostaje krew, mięso i flaki.
Zacznie się nimi żywić na łamach gazet
cały kraj.

Będziesz na językach wszystkich, nawet tych, którymi
gardziłeś przez całe życie.

W końcu syci bekną, poklepią się po brzuchu
wypluwając chrząstki i kości,
obliżą tłuste paluchy, odsapną, zgłodnieją
i pójdą do innego koryta.

Będą mieli na Twój temat wyrobione zdanie, nawet
jeśli nigdy nie przeczytali tego co napisałeś.

I tyle po twojej sławie.

Czy było warto?

Czy było warto wszystko ryzykować?

Ale ty masz już to w dupie
patrząc na nas, małe robaczki, z góry.

* * *

Upadłe anioły, samozwańczy prorocy,
powstają z rynsztoków zaciskając pięści.

Szepczą szatańskie wersety

na bezdrożach świata.
Ewa Glińska








Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie