Adrian Sinkowski
Trans
Jednocześnie stół, kredens, stojące opodal
lustro, wszystko nakryło się kurzem, nawet rdza
zostaje na dłoni, gdy chcąc wrócić mieszkaniu
trochę życia, ze środka przenosisz w kąt ciężką,

całą w plamach z tłuszczu firankę. Trzeba pomóc?
Weź proszę z kuchni wazon, nalej do połowy.
Obok, widzisz zza okna, ciągnie się park, szkoła
bez dozorcy wyraźnie zaprasza do środka,

brak okien, otwarte drzwi nikogo nie dziwią.
Światło zdrapuje z murów resztę kolorów, pleśń,
kamień, na końcu nawet szkło, przez które idą
ciepło i żar w jedną tylko stronę, do środka.

Chwilę trwa, zanim biorę się za książki, regał
czekał na okazję, by zrzucić ciężar z pleców.
Wołasz z pokoju obok, że widzisz cień, podmuch,
wodę w ogrodzie, krótko mówiąc, wszystko. I nic.


[z tomiku "Raptularz", 2016]
 Solec
Adrian Sinkowski
fot.


Raptularz (2016)






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie