Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Wrzesień 2018
2018-09-29 02:33
[Wizja i energia] "Astrofizycy nie mają pojęcia. A raczej należałoby powiedzieć, że nasze najbardziej pomysłowe teorie mają małe oparcie w nauce doświadczalnej lub wręcz nie mają go wcale. Wobec powyższego wierzący twierdzą, nie całkowicie bez słuszności, że początek temu wszystkiemu musiało dać 'coś': siła większa niż wszystkie inne, źródło, z którego wszystko wypływa - jakaś moc sprawcza. (...) A jeśli wszechświat istniał od zawsze, tyle że w stanie, którego jeszcze nie określiliśmy - na przykład w wieloświecie ustawicznie rodzącym kolejne światy? A może wszechświat po prostu nagle zaistniał z niczego? A gdyby wszystko, co znamy i kochamy, okazało się tylko symulacją komputerową prowadzoną ku własnej uciesze przez jakichś superinteligentnych kosmitów? (...) Wiemy natomiast i możemy stwierdzić to bez wahania: wszechświat miał początek. Kosmos ciągle ewoluuje. I owszek, każdy atom naszego ciała ma swoją przyczynę w Wielkim Wybuchu i w termojądrowych piecach masywnych gwiazd, które eksplodowały ponad pięć miliardów lat temu. Jesteśmy gwiezdnym pyłem, w który tchnięto życie i który został upełnomocniony przez wszechświat do jego zrozumienia - i zaledwie zaczęliśmy z tego korzystać." (Tyson de Grasse N., Astrofizyka dla zabieganych, Kraków 2017, s. 30-1). W tym krótkim fragmencie popularnej książki napisanej przez naukowca zostały zawarte tropy, wątpliwości, niemożności i pytania na które, gdyby chcieć je wypowiedzieć i udzielić 'wyczerpująco' odpowiedzi w rozumieniu nauki to można by zapełnić niezliczone tomy rozpraw kilkusetstronicowych z wielu dziedzin badań; od kosmologii po teologię i od psychologii po religioznawstwo, a kończąc na filozofii i matematyce oraz ulubionych dzisiaj - kognitywistyce oraz astrofizyce. Ale odpowiedzi nie byłoby. Byłyby warianty, alternatywy, albo-albo, próby wyjścia z impasu. Bo jak sam Autor, guru nowojorskich 'jajogłowych', napisał - odpowiedzi miałyby oparcie nie w nauce doświadczalnej. No więc w czym? Czyżby taki mocarz jak naukowy światopogląd nie radził sobie z kilkoma czy kilkunastoma zagadnieniami? I musiałby się posiłkować wiarą? Czyli czym? Teologicznymi spekulacjami. Wiara jakby się tak przyłożyć (a większość się bardzo przykłada) to może być ślepa. Więc wystarczy tylko mariaż nauki i religii, i mamy przepis na niekończące się pole błednych ocen, nietrafionych odpowiedzi, kiepskich pytań czy nisprawdzalnych teorii. No, tak. Ale cóż możemy dać w zamian? Właściwie to nic... Nie ma alternatywy dla niezliczonej rzeszy istot żyjących na tym małym skrawku ziarenka we wszystkości. Chyba, żeby wspomnieć poruszanie się pomiędzy 'wierszami', przestrzeń pomiędzy informacjami, tam jest odpowiedź zazwyczaj. Wówczas pomija się naukowe, bo oparte na doświadczalnych zdarzeniach odpowiedzi. A czym jest mikroskop, teleskop, sonda czy LHC - Wielki Zderzach Hadronów? To materia. A czym jest materia - zdarzeniem, które podróżuje i mija w czasoprzestrzeni. I nie jest dobrym rozwiązaniem szukanie narzędzia badań w emocjach czy myślach. To tylko subtelniejsze informacje ze świata wszystkości. Ale można posłużyć się Czymś - intuicja. To narzędzie wymykające się temu 'tutaj'. Wówczas może zdarzyć się wizja. W wizji można 'dojrzeć' odpowiedzi. One mogą być iskrą do zrozumienia. Ale nie łudźmy się. Wielu już ludzi miało wizje, które są dostępne nawet profanom (vide: doświadczenie śmierci klinicznej) i które nie zmieniają kondycji Istoty. Transformacja dokonuje się dzięki ekspansji 'naszej' energii w świat wizyjny (vide: doświadczenie rodem z wyższych stopni jogi w postaci poczucia 'bycia Wszechświatem', co może być porównywalne z esencją, bardzo starego w swej pierwotnej, wedyjskiej warstwie, psychomitu o Pradźapatim doświadczanego potem przez upaniszadowych tapaświnów - Falk M., Mit psychologiczny w starożytnych Indiach, Kraków 2011, s. 35). Wówczas stajemy się tą odpowiedzią albo mamy wszystkie odpowiedzi na wyciągnięcie 'ręki'. Ale czy są to odpowiedzi, których szukamy, skoro można przeciąć wszystkie ścieżki do wątpliwości? Wtedy nie ma już pytań. No, prawie (oczywiście wśród wielu dokonań naukowych zdarzają się, a to wcale nie tak wąska ścieżka, dokonania tego rodzaju, co Rogera Penrose`a, który w swojej ostatniej książce nakreślił nukową wizję na temat odpowiedzi na wariację dotyczącą pytania o wszechświat - Cykle czasu. Nowy, niezwykły obraz wszechświata, Warszawa 2011 - która jest wielce obiecująca - no ale to tylko hipoteza, a nie przeszywające do głębi zrozumienie - bo idzie w kierunku, który wyznaczali dawniej ryszi czy później jogini, mówiąc o cykliczności wszechświata, ale też od razu trzeba zaznaczyć, że 'wszechświat' naukowy, to nie to samo, co Wszechświat sankhji-jogi). (WYPISY WYZWOLENIA 27)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie