Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Lipiec 2018
2018-07-28 20:22
[Ja i Forma] Przez ja do spełnienia? Tak. Rozwój duchowy na Zachodzie jest gloryfikacją drogi budowania. Osobowość to jest właśnie to, co człowiek dążący do urzeczywistnienia ideałów w kulturze judeochrześcijańskiej będzie uważał za osnowę swoich działań. Ja jawi się tutaj myślicielom, filozofom, artystom, duchownym - wszystkim bez mała - jako niezniszczalna cząstka, skała, esencja człowieczeństwa. Dlaczego więc nie być wielkim? Toż to dopiero spełnienie. A jeszcze w dziedzinie artystycznej?! Znajdziemy wiele przykładów takiego wartościowania zwłaszcza, że na Zachodzie (noooo..., nie tylko, vide caryagiti tantryczne czy haikai w zenie albo koncepcje estetyczne Abhinawagupty) 'duchowe' oznacza też 'artystyczne'. Więc duchową aktywnością będzie słuchanie Liszta czy Paganiniego albo czytanie Dostojewskiego czy Whitmana, nie mówiąc o przedstawieniu w teatrze (cóż to musi być za wspaniała uczta dla ducha, kiedy się doświadczy geniuszu Ionesco, Becketta czy Brechta), a najlepiej w operze (och! - Verdi, Verdi, Verdi!). Nie dziwi więc, że może się temu i owemu pomieszać, skoro od wieków w Europie i tam, gdzie króluje europejski punkt widzenia paradygmat 'osobowość-jest-centrum' cesarzuje sobie swobodnie. Weźmy na warsztat takiego choćby (nie wiem czy ucieszyłby się geniusz z takiego go traktowania?) Gombrowicza. Biedaczysko nie mógł sobie dać rady ze swoimi kompleksami i swoją niedojrzałością, nie mówiąc o innych przypadłościach (sic! - oczko puszczam do Ciebie geniuszu,/ bo nie jest to wcale oznaką retuszu). Męczył się sobą samym, przeciwstawiał sobie siebie, innym - siebie, komukolwiek - swoje ja, byle tylko uratować się z pogromu. To nic nienaturalnego, kiedy nieukształtowany jeszcze człowiek bada sprawę, szuka przyczyn, prześwietla. Ale kiedy natrafia na rozwiązanie, to, co znajduje?: "W tym czasie Witek podczytuje już literaturę zachodnią, zwłaszcza francuską, i widzi, że >>człowiek i egzystencja były tam sprawą poważną, ważniejszą bodaj od losów państw i narodów<<. Gdy bierze się do lektury Prolgomenów do wszelkiej przyszłej metafizyki Kanta, objawia mu się >>fundamentalne znaczenie tego ja, tak postponowanego w moim kraju rodzinnym<<." (Suchanow K., Gombrowicz. Ja, geniusz, Wołowiec 2017, t. I, s. 153) - jako jedyne antidotum na swoje niedoskonałości wyszukuje okopanie się na 'z góry wyznaczonych pozycjach'. Ale, o co chodzi? To normalne! Oczywiście. Budowanie i samookreślenie siebie w tym wieku 'niewinności' jest normalną drogą człowieczą. Więc się buduje: ">>Wiedziałem, co mam napisać. Bronić siebie samego! Narzucić siebie ludziom! Walczyć o siebie<<."(Suchanow K., Gombrowicz. Ja, geniusz, Wołowiec 2017, t. I, s. 296). No, tak. Jednak, kiedy praktycznie jedynym wzorcem jest walka o siebie czyli ja z zalewem innych ja? Fakt, przykład Gomborwicza czytelnik ten lub inny może uznać za mało reprezentatywny (sic! - oczko puszczam do Ciebie geniuszu,/ bo nie jest to wcale oznaką retuszu). Fakt. Ale na potrzeby tej krótkiej noty wystarczający, by kto ma uszy do słuchania usłyszał. Nieprawdaż? Więc jak skuteczna może być dekonstrukcja formy ogólnodostępnej, która w postaci innych geniuszy atakuje takiego przyszłego-geniusza w okresie niedojrzałości jeszcze, kiedy się tworzy anty-formę, taki 'czołg' czy 'pociąg pancerny' do rozbicia tego najazdu, po czym trwa w tej niedorozwiniętej anty-formie prawie do końca swoich dni w tej konkretnej inkarnacji? (Suchanow K., Gombrowicz. Ja, geniusz, Wołowiec 2017, t. II). Toż to dopiero parodia geniuszu! (sic! - oczko puszczam do Ciebie...). Spoko. Nie było tak źle. Gombrowicz dzięki Formentorowi i Kobiecie (Rita była jego najgenialniejszą z kreacji) dał radę. Zdążył wydorośleć jako człowiek. Zdobył sławę (jak na geniusza przystało), poznał czym jest związek z drugim człowiekiem... tylko to budowanie siebie jako spełnienie. Jak na artystę - wspaniale. Jak na człowieka - może być (był mężczyzną, a drzewa nie posadził, syna nie spłodził i domu nie wybudował - ot i przylepiwszy mu 'gębę'!). Ale jak na cel życiowy istoty duchowej (sic! - oczko puszczam do Ciebie geniuszu,/ bo nie jest to wcale oznaką braku sensu - tylko tyle, że z małej literki 's' ) - nie tędy droga. Spełnienie to brak ja i brak formy (w sensie filozoficznym można ją sobie rozważać, jednakże stawiać sobie za cel życia zmianę formy, która jest tylko konceptem? - Arystoteles strzelał kulą w płot!). Ale to nie jest do pojęcia na Zachodzie w kontekście drogi filozofów, myślicieli, artystów, duchownych - wszystkich (nie bez mała - sic! bez oczka). (WYPISY WYZWOLENIA 25)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie