Jarosław M. Gruzla
Author's log
March 2018
2018-03-31 01:53
[POMIESZANIE POJĘĆ] Świat empirii to świat wielości doznań i kontaktów. Nie może więc być tak, że narzędzia, które opisują ten świat będą pasować do opisu wyzwolonego. Stąd pomieszanie pojęć. Przekłamania i brak rozpoznania problemu. To właśnie rzeczywistość nie tylko codzienności, czy świata nauki, ale też poszukujących duchowego spełnienia. Wielokrotnie można się natknąć na tego typu lapsusy, jak utożsamianie duszy (jiva) z wiecznym bytem czy atman (jestestwo), jako ostateczna rzeczywistość w sensie zjednoczenia z Brahmanem. Musisz sobie zdać sprawę z tego, że gdyby wieszczowie wed, nauczyciele upaniszadowi, mędrcy sankhji, czciciele przeróżnych bóstw, kapłani tyluż kultów, asceci i anachoreci, święci guru i jogini oraz zrealizowani buddowie, arhantowie, bodhisattwowie czy mahasiddhowie pozostawili po sobie oddające najwyższy sens świadectwa to nie byłoby tej całej 'radosnej twórczości' w postaci rozłamów w sandze, kolejnych sekt, linii przekazu, prawdziwych urzeczywistnionych prawdziwszych od innych też urzeczywistnionych, kompilowanych świętych pism, nowych redakcji najprawdziwszych mów mędrców, przebudzonych i oświeconych itd., itp. Oczywiście można sobie ten cały potok zmian tłumaczyć odkrywaniem autentycznej gnozy, sublimowaniem pojęć, rozwojem filozofii i głębi psychologicznej doktryn. Można. I pewnie jakaś część tego rodzaju wyjaśnień wpisuje się w ogólny obraz rozwoju intelektualnego i kulturalnego cywilizacji ludzkiej w jej części soteriologicznej. Trzeba też jeszcze pozostawić miejsce dla rywalizacji mistrzów i świętych tak często zaświadczanych w różnych starożytnych źródłach, dla nieskrępowanej walki pomiędzy wspólnotami, szkołami, liniami przekazu, dla tworzenia zrębów tradycji, które potem stały się dzisiejszymi religiami czy systemami filozoficznymi, a które oparte są o autorytet ich twórców i kontynuatorów, a te z kolei są podparte ich autorytetem zasadzającym się o rozdęte ego do granic innych, indywidualnych 'ja'. Więc nie tylko o to chodzi. U podstaw trudności w osiągnięciu autentycznego wyzwolenia, a nie rozgłoszonego na cztery strony świata i popartego 'uświęconymi' staranniami o jego zdyskontowanie leży pomieszanie pojęć. Jak można się wyzwolić skoro czemuś, co nie jest ostateczne czy absolutne przypisuje się takie znaczenie. Bo jaźń w rozumieniu atmana nie istnieje. Atman jest najwyższą instancją świata zmienności w formie indywidualności. Można go porównać z nadświadomością huny (aumakua - duch, świetlistość) czy świadomością intuicyjną (buddhi) jogi. A do tego, jeśli ktoś korzysta z tłumaczeń, co jest zrozumiałe przecież, bo iluż czyta w sanskrycie czy pali (oni też nie są na uprzywilejowanej pozycji, jeśli posiłkują się skażoną tradycją, choć uświęconą), to jeszcze natrafia na następny poziom przekłamań, np. buddhi bywa powszechnie w piśmiennictwie europejskim tłumaczona, jako 'intelekt, co musi cały wywód od razu kojarzyć z logiczną funkcją umysłu a nie intuitywną. To oczywiście uniemożliwia zdobycie gnozy i zrozumienie (nawet jeśli to jest możliwe z uwagi na dobrą karmę czytającego i wynikającą stąd przejrzystość), czym jest ten świat i jego natura. Jaźń istnieje, ale nie jest z tego świata. Więc prawdę odkrył i głosił Siddhartha Gautama, że wszystko tutaj jest pozbawione atmana. Jednak równocześnie on, który mienił się Buddą głosił nieprawdę, że wszystko jest anatman (brak bytu, duszy czy esencji) i anitya (nietrwałość, przemijalność), gdyż tylko i aż wygasił działanie umysłu z poziomu świadomości empirycznej i uzyskał dostęp do funkcjonowania na poziomie pozaświadomym. Bo nie ma bytu i wszystko jest nietrwałe. Tak, ale tUTAJ, w świecie zmienności i względności. I dlatego do tej rZECZYWSITOŚCI nie można zastosować kategorii ISTNIENIA. A kategorię 'trwania'? To i owszem. Proszę bardzo. Absolutnej sfery nie można zaś oddać kategoryzując ją światowo i pozaświatowo. Ot, taki paradoksik. Ponieważ o świecie dają nam znać zmysły fizyczne i równocześnie zmysły subtelne (tzw. szósty zmysł czy wszelkie poziomy 'boskie' ewentualnie 'jasne', np. jasnowidzenie), a na poziom pozaświatowy nas wynieść może intuicja. Ale już uzyskanie poznania czy kondycji na poziomie prawdy absolutnej daje dopiero paradoksalne 'obumarcie' umysłu, a co za tym idzie odbierania czegokolwiek i waloryzowania wszystkiego poprzez zależne od zmiennnych myśli czy emocji zmysły (fizyczne lub subtelne). Budda to, czego dokonał osiągnął własnymi siłami i temu zaufał, ale za swej ostaniej egzystencji nie uzyskał absolutengo wglądu (kategoria JEDYNOŚCI czyli ISTNIENIA). Stąd później nowe interpretacje w łonie samego buddyzmu. A to, co jest niby logiczne i sensowne dla intelektu, z poziomu jaźni czy choćby jej reprezentacji w świecie zjawisk - intuicji jest bezproduktywnym 'biciem piany'. A praktyka medytacyjna oparta o takie 'bicie piany' kieruje starania duchowe w ślepy zaułek. I tak to się toczy od wieków. (WYPISY WYZWOLENIA 21)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie