Jarosław M. Gruzla
Dziennik
 
Marzec 2017
2017-03-25 04:38
[OBRAZ]Kiedy Jean-Paul Sartre siedział w zadymionych kafajkach Paryża, pisząc Byt i Nicość może nie rozumiał jeszcze, że egzystencjalizm będzie miał tak wielki wpływ na ówczesny świat. Na filozofię, kulturę, sztukę czy politykę. Przez pryzmat egzystencjalizmu na Europę drugiej połowy XX wieku patrzy dzisiaj nie tylko historyk czy filozof, ale historyk sztuki i politolog. No, dobrze. Ale, co ten obraz ma wspólnego z tamtą rzeczywistością? Na pewno oddaje atmosferę zimnowojennego świata i filtry, przez które ówcześni zachodni intelektualiści widzieli wschód i w ogóle świat. Z pewnością ukazuje ewolucję myśli filozoficznej oraz wpływ na filozofię, a przez nią na sztukę i kulturę, czy osiągnięcia i odkrycia naukowe w zakresie nauk bilologicznych (np. medycyna) i humanistycznych (np. psychologia). I na pewno specjaliści wykazaliby moje dyletanctwo na tym polu, a im samym zabrakłoby miejsca w kilkusetstronicowej rozprawie o roli egzystencjalizmu w cywilizacji ludzkiej (sic!). Tak by było. Kiedy rozprawiamy o jakimkolwiek zagadnieniu, to już wtedy tworzymy odnośniki do świata i rzeczywistości, które to odniesienia nie opisują tego, czym jest świat i jakaś jego głębsza strona. To znany fakt psychologiczny, ale nie o niego tu chodzi. Na gruncie filozofii funkcjonuje inny znany fakt: świat to przedstwienie. Świat to w pewnym sensie teatr. Toż to truizm! No, tak. To fakt. Kiedy jednak odwołamy się do konkretu może się okazać, że nie jest już to tak oczywiste: Świat jest moim przedstawieniem (A. Schopenhauer, Świat jako wola i przedstawienie, księga I). Przynajmniej dla niespecjalistów, czyli niefilozofów, a tak na prawdę to dla stroniących od myśli humanistycznej. Natomiast myśl Kanta i Schopenhauera już dawno pozostawiła po sobie w świecie zachodu uświadomienie o ograniczoności ego. Z tym, że podążając tym tropem i wstępując na grunt mistyki dochodzimy do istoty problemu: nie tylko mój świat jest moją projekcją, ale w ogóle świat jest zmienny. Właściwie to na polu mistyki to też truizm. Z tym, że patrząc na tę oczywistość powiedzmy z punktu widzenia buddysty, których za zachodzie coraz więcej, wykształconego wg scholastycznego wzorca to jest tylko wiara wynikająca z wiedzy. Bo czym jest doświadczenie zmienności? Popatrz na fotografię, film czy telewizję. Wszystkie te wynalazki pokazują Ci jak funkcjonuje świat. To ustukturalizowane miriady obrazów, które są ze względu na swoją przejściowość nietrwałe czyli nieistniejące. Czyli świat jakim go postrzegasz jest tak na prawdę krótkotrwałym klipem, zestawem zmieniających się obrazów. I jak to możesz odczuć, że właśnie świat tym jest - zmiennym przedstawieniem? Możesz w to uwierzyć w pewnych, określonych warunkach, ale urzeczywistnić w swym życiu, jako wgląd? To nie łatwo, nawet dla buddysty, nawet dla praktykującego regularnie jakąś formę medytacji buddysty. A dalej popatrz: nie tylko obrazy (myśli, emocje, wyobrażenia) świata są krótkotrwałe, sam świat materialny też jest efemerydą w ramach kosmosu, tak jak postrzega go człowiek zachodni czyli kosmosu materialnego. Ale nie tylko - cały kosmos materialny oraz psychiczny (to obraz wszechświata wg myśli wschodniej) czyli nieprzejawiony, pozamaterialny też jest obrazem, przedstawieniem, powiedzmy 'fatamorganą'. Wszystko w różnej hierarchii jest nietrwałe. Rozpada się. Nie jest substancją rzeczywistą. Wszystko tutaj, w świecie, który wcale nie jest tylko tym, co widzisz (nawet przez teleskop), w świecie, będącym cząstką wszechświata, który jest jednym z wielu wszechświatów jest czasowe, rozpadnie się kiedyś. Tym jest to, co znasz i czego nie znasz, a co jest nieprzejawione, ale należy do tego świata. To wszystko jest jak OBRAZ, który jest pewnego rodzaju przedstawieniem, które może być widziany tu-i-teraz, bez zaangażowania, ale jest właśnie nietrwały ostatecznie. Taki wgląd ma wyzwolony. I myślisz sobie teraz, że to jest wymyślone. Że to nauka i że postęp wpłynęły na taki ogląd świata, i że to właśnie tylko wiedza. Ale wiedz, że te obrazki uwięzione w obrazach, które są zawarte w potężnym hologramie są jak kółka zębate ze sobą sprzężone i mające nad sobą władzę. Te efemerydy wyznaczają życie całej rzeczywistości, wszechświatów, świata, tej planety i każdej z istot. I tak to się kręci: obrazy żądzą wszytkim. Stwórcy też są obrazami... Ale jest To, które jest władcą wszystkiego, choć nie rządzi niczym i widzi. Czy to pasuje do naukowego obrazu wszechświata? I do tego wszystkiego jeszcze my, trójwymiarowe obrazki, materialne i osobowe postacie obrazów, zatrzymane w kadrze klatki, żyjące innymi 'fotografiami' - ważne i nieważne jednocześnie. Czy taki wgląd w ogóle ma jakiś sens i może mieć rzeczywistą wartość - dla Ciebie? (DZIENNIK ANGELKINA 33)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie