Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Luty 2018
2018-02-25 19:37
[PRZEPIS na WYZWOLENIE cz.1] Świat zwariował. Wszyscy teraz piszą poradniki. Hmmm... Spróbujmy więc. Rezygnacja, wyrzeczenie. Powiedzmy takie odosobnienie, żebyśmy byli bliżej realności duchowej tym razem w stylu buddyjskim. Jak to zrealizować i najważniejsze - po co? Oczywiście 'święte' nauki zaraz wyjaśniają 'po kiego' to się robi, ale i tak pozostaje niesmak w stylu: po co w dzisiejszym świecie taka instytucja jak odosobnienie, skoro ten świat 'kocha' wielość różnorodności i jest wcieleniem przewspaniałym dogodności i dogadzania ciału, podświadomości, duszy etc.? Po co na ścieżce kamień, o który można się potknąć? Po co? Dopiero kiedy potykamy się o 'własne' myśli, 'nasze' doznania, 'swoje' plany, 'moje' ja wówczas dopiero coś zaczyna świtać. Więc wiedz - trudno sobie 'wyobrazić' ostateczne osiągnięcie w postaci nawet urzeczywistnienia emanacji Zielonej Tary bez odosobnienia. I nawet jeśli będzie Ci się to potem czkało, w następnym 'wcieleniu', bo z jakichś względów 'nie wybierzesz' wcielenia w obrębie kultury buddyjskiej i będziesz miał 'jazdy' ze względu na przejawianie mocy konkretnego Jidama, więc może trafisz do 'wariatkowa' to i tak bez wyzbycia się 'swoich', 'moich' i 'własnych' światowych ról nie zwrócisz się do wewnątrz w sposób wystarczający, by osiągniąć to, co tam chcesz osiągnąć. A to, co aktualnie chcesz czy masz do urzeczywistnienia i tak Ci się narzuci na ścieżce, bo to jest jak sztuka, w której grasz i rola w 'twojej' głowie. Więc ODOSOBNIENIE jest niezbędne. UPROSZCZENIE życia jest w pakiecie. ODCIĘCIE - nieodzowne. Dopiero wówczas jest czas na praktykę. Wcześniej to jest zabawa - trochę "Ciebie' jest tu, a trochę tam, ale nic zobowiązującego (chyba, że to rzeczywiście tylko chodzenie na 'jogę' dla zdrowia - to ok. no, ale to nie praktyka duchowa). I tyle. A to musi być totalne! Jak zauroczenie, choć bez zaślepienia intencjonalnego (tego byłoby za wiele, bo zaślepienia i tak się pojawią, jako wynik urzeczywistniania czystości w praktyce). I może teraz silisz się na jakieś plany albo 'wyobrażanie sobie' - jakby to było? Daj sobie spokój. Jeśli to ważne dla Ciebie to i tak się wydarzy. Jeśli to jest port na Twoim kursie to i tak do niego zawiniesz. Jeśli coś nawet zaplanujesz to i tak nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego. Ale oczywiście uwzględnienie 'kiedyś tam' ramowego scenariusza na pewno nie zaszkodzi. Bo popatrz (widzisz? - eeee... tam): trzy lata 'zmagań' z okładem, a i tak kasy zabrakło. I tak musieliśmy (taka karma, wyzwalanie się w parze) sprzedać kiedyś bardzo cenne rzeczy - książki. Taki na przykład Sieradzan (Jezus Magus) poszedł za kwotę, która wystarczyła na opróżnienie szamba (a szambo spore, 7 m3). Akurat super sprawa, bo na rynku 'posucha'. Środowisko naukowe 'zlało' totalnie wtedy autora. No, cóż. Takie ujęcie tamatu Jeszui ben Josefa w Polsce to spory afront, mimo że to nie były czasy panowania 'czarnych'. Efekt - nikt tej pozycji długo w 'bananowym kraju nad Wisłą' nie wznowi. A drugi - bardzo to droga książka, więc ('błogosławiony niech będzie intelekt Sieradzana, który zrodził to dzieło') wystarczyła (a to generalnie niezbyt gruba pozycja) 'jej moc' do oczyszczenia 'gówniaka'. A dylemat ten nie tylko dla wyzwalającego się (czyli w trakcie), ale takoż dla wyzwolonego (czytaj: urzeczywistnionego) wielce ważki. Stąd ('błogosławiony niech będzie intelekt Pana dr hab.' - nie dali rady zlać jego habilitacji w 'kraju nad Wisełką'?) jasne naprowadzenie na istotę sprawy - tylko: SPANIE, JEDZENIE, WYPRÓŻNIANIE SIĘ, SIKANIE i PRAKTYKA są ważne. No i procedury (te od nauczyciala, guru, przewodnika, lamy, trenera i od wewnętrznego mistrza czyli światła umysłu albo z bardzo konkretnych nauk, np. Jogasutry + Jagabhaszja z tym, że trzeba 'widzieć w słońcu' czyli jasno, inaczej same księgi nie wystarczą). Reszta jest nieważna. A oprócz tego: KASA, KASA, KASA. Przydaje się telefon, żeby uspokajać i 'ogarniać rodzinkę' (oczywiście lepiej, żeby 'Ona' nie wiedziała, na jakim jesteście etapie egzystencji chyba, że chcecie zakończyć przedwcześnie odosobnienie, trafić już w tym wcieleniu do 'wariatkowa' i doprowadzić rodzinkę na skraj zapaści). Dom na skraju cywilizacji z odpowiednimi mediami w naszych warunkach klimatycznych. Samochód. Ogródek. Zdrowa żywność. Uruchomione siddhi do uzdrawiania 'bez chemii'. I mnóstwo rzeczy w zależności od przypadku. A tak, to jest niezmiernie prosta sprawa (resztę książek Sieradzana zatrzymaliśmy, np. redagowane przez Niego numery Dzogczen. Ścieżka samowyzwolenia i 'Cegła' czyli wydana drukiem dysertacja doktorska - Szaleństwo w religiach świata - niech sobie nie myślą w 'kraju nad ściętą lodem Wisłą', że jego intelekt sięgnął szamba - 'niech będzie błogosławione'). Świat zwariował. Całkiem. (WYPISY WYZWOLENIA 20)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie