Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Luty 2019
2019-02-06 01:05
[Nurt vs pogląd na ścieżce] Świat jako strumień zmian to truizm, ale to jest tutejsza rZECZYWISTOŚĆ. Wszystko tutaj powstaje, trwa i zanika. I nie ma na to rady. Ludzie natomiast postrzegają swoje życie, jako coś trwałego. Dążą do zmaterializowania myśli, jako swojej twórczości. Uznają,że świat dookoła nich jest obiektywny. Że wszyscy inni żyją w takiej samej rZECZYWISTOŚCI. Cieszą się z subiektywnego sukcesu i płaczą z powodu postrzeganej indywidualnie porażki. I ok. To tylko ludzie. Tylko istoty, które są częścią tych zmian. Są zróżnicownymi systemami, ktore są wewnętrznie skonfliktowane w różnorodności woli ego i planu duszy. I konflikt jest naturą tych systemów, razem z ich autoprojekcją i autozaślepieniem. Po prostu. Tak to trwa. Natomiast adept rozwoju duchowego, jak mógłby na tym poprzestać? Jak? Kiedy obserwujemy każdy element tej układanki to nic tutaj nie trwa wiecznie. Nic! Nawet żółw, który dożywa dwustu lat kiedyś umrze. Nawet dąb, który żyje kilkaset lat, kiedyś obumrze. Nawet cywilizacja funkcjonująca tysiąclecia, kiedyś się rozpadnie. Nawet dusza, która trwa nieprzeliczoną ilość wcieleń, razem z tym światem ulegnie kolapsowi. Nawet ten czy inny świat. Więc nie da rady utrzymać poglądu o rzeczywistości i istnieniu tego wszystkiego. Tak też jest z planami subtelnymi. One też tylko trwają. Więc jak tu żyć? I jak się rozwijać? I jak przyjąć możliwość wyzwolenia? Jak? Normalnie. Z jednej strony jest to niewygodne i iluzoryczne. To, jak wszystko tutaj się zmienia. Można powiedzieć z perspektywy buddyjskiej - pełne cierpienia. Ale z innej perspektywy, powiedzmy jakiejkolwiek teistycznej - piękne w swej stwórczej różnorodności. Na etapie kroczenia ścieżką adept powinien wykorzystywać takie możliwości, jak przyjęcie tego i innego, pozornie wykluczających się punktów widzenia. Chodzi tylko o to, żeby w tym momencie egzystencja i rozwój były możliwe. Czyli trwanie w iluzji stałości i zmiany. Kroczenie ciągle do przodu. Choć nie ma tak na prawdę gdzie podąrzać. Ale na ścieżce tylko to się liczy. Mimo, że to wszystko w ogóle się rozmywa. Dlatego może nie ma znaczenia, że jesz, co jesz. Że mówisz, co mówisz, że czujesz, co czujesz. Z jednej strony nie ma znaczenia, że jesz mięso, bo wszystko tutaj pochłania wszystko i twoje ciało potrzebuje przetrwać, ale z drugiej strony, każda istota ma wybór i nie musisz kumulować w swym systemie energetycznym cierpienia innych istot, które umarły, żebyś ty mógł żyć. Warto wówczas poczuć, że te istoty, które mają ciała emocjonalne czyli zwierzęta, szczególnie te bardziej uspołecznione w czasie śmierci ciała fizycznego intensywnie cierpią i ta cięższa energia zanieczyszcza tkanki. Czyż nie przyjdzie w końcu moment na ścieżce, iż poczujesz, że rośliny są 'lżejsze'? Nie blokujące twojej energii subtelnej? Powinien przyjść. Ale czy to ma jakiekolwiek znacznie? Niby nie ma. Bo wszystko tutaj jest w ciągłym strumieniu zmian. Świat naczelnych, zwierząt, roślin i minerałów. Światy subtelne. No i co z tego? Na ścieżce ma znaczenie, czy i czego doznajesz. Nadmierna ilość niepotrzebnych zaślepień, oporów, błędnych poglądów czy blokujących informacji utrudnia osiąganie postępów na ścieżce rozwoju i w ogóle życia. Są oczywiście znane sposoby w postaci ślubowań czy inicjacji, które mają w różnych tradycjach przekazu spełniać rolę kamieni milowych, które ponoć pomagają w przyjęciu jakiegoś przekazu o odpowiednim poglądzie na ścieżkę i na świat. Może... na jakiś czas. Ale jak to się ma do tego, że po prostu czujesz to, jak masz postrzegać swoje życie? Jak ślubowanie czystości (brahmacarja) ma się do poczucia, że są adepci, którzy wiedzą, iż są już na etapie kierowania zmysłów do wewnątrz i jeden całą swą energię wykorzystuje na potrzeby duchowe, a inny potrafi energię seksualną transformować w energię uzdrawiania duchowego? Na bezścieżkowej ścieżce nie chodzi o trwanie przy jakiejś tradycji czy o kontestowanie czegokolwiek. Wszystko jest w strumieniu zmian i wszystko będzie kiedyś w fazie powstawania, trwania i rozpadu. Więc chodzi o wykorzystanie tego ciała, tego życia, tego czy innego pozytywnego poglądu do postępu na ścieżce. Przecież każde ego i każda dusza posiadają ciało fizyczne, a cała Istota jest częścią tej rZECZYWISTOŚCI zmian. Adept wykorzystuje więc wszystko i każdy element zmienności do uzyskania wyzwolenia. Adept tego potrzebuje. Potrzebuje popatrzeć na zmienność z każdej możliwej perspektywy. Dopiero wyzwolony jest przepełniony wszechwiedzą. A poziom poza wszystkim nie jest poziomem jakiegoś punktu widzenia. Jest wielopunktowy. No, ale nie jest to do pojęcia dla adepta. Adept wystarczy, że będzie trwał w wolności takiego poglądu. Rozumiesz to? (WYPISY WYZWOLENIA 32)
Nie-nieuchronność
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie