Michał Płaczek
Dziennik
Grudzień 2008
2008-12-25 18:20
Miesięcznik "Pani" czytany w kąpieli: jak zawsze przeglądam go w poszukiwaniu felietonu kulinarnego Pióry; Małgorzata Domagalik... romans Balthusa... makijaż energetyczny ("usta jak piwonie")... jest! Pióro promuje jakąś potentatkę hotelową po dwóch fakultetach. Jasne, można kończyć italianistykę i historię sztuki, żeby potem wyspecjalizować się w nocowaniu ludzi, ale czy to powód do dumy? No, nie jestem pewien. Sztuka zarabiania pieniędzy nigdy nie wydawała mi się sztuką. Nie wiem, czy wzbogacanie się wzbogaca osobowość. Ale może się ideologicznie wyzłośliwiam, bo w końcu nie o tym miało być. Miało być o tym, że między felietonem a przepisami ("Półgęsek na sałatach z gruszkami, malinowym sosem winegret i różowym pieprzem"; "sandacz z czerwoną kapustą, musem z fasoli i ragout z grzybów") znajduje się opatrzona godłem "promocja" strona zawierająca reklamowe przepisy firmy produkującej jedzenie w proszku. "Barszcz czerwony z uszkami", składniki: "1 Barszcz czerwony Ekspresowa zupa instant" etc. Bolesny kontrast, merkantylna kpina: czy nie jest to właśnie dowód w sprawie "sztuki interesu"? Robienie pieniędzy, nieistotne z jakim poczuciem dumy i misji, ma się tak do np. kariery naukowej, jak te E-xxx z proszkowych zup do żółto-zielonych "pierogów z buraczkami i makiem" Pióry. Ot, co. Wszystkie cytaty w pisowni oryginalnej.
Michał Płaczek
fot.




The dream you dream alone is only a dream - but the dream we dream together is Reality.
(Yoko Ono)




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie