Michał Kędzierski
***
Kot w hipermarkecie

Ten Merrillowski kot, o którym prościej
było nie myśleć,
niż domyślać się jego przyszłości,
okazuje się być kotem perskim,
zamkniętym w klatce tak zwanej wielkosklepowej powierzchni
i mniejszej, ze zbiegających się pionowo południków krat,
dzielących kocie spojrzenie na mniejsze,
ale równe części

Znudzenia. Obojętny na wszystkie nasze "och" i "ach" uczestnik
reality show pod fałszywą gwiazdą neonu "TESCO WITA!".

Podczas gdy jego kuzyn, tak jak chce poeta,
mógłby odbywać podróż w filiżance,
albo też zwyczajniej rozciągać cień między
bardziej przyjazne światła ulicznych latarni,

Ten jednak poznał prosty sposób urządzenia
świata: jak pudełka w pudełku, aż do kociej klatki -
punktu, w którym tylko chwilowo skupia się uwaga
przypadkowo obecnych

a w tej samej chwili
ławica ryb migotliwą linią w szklanej tafli
sięga własnego odbicia i zawraca
w dryf
Author's log
09-04-09 21:21
Powrót artysty Dla wszystkich osób, które jeszcze nie wiedzą po co właściwie jest sztuka krótka odpowiedź: sztuka jest, prawda, po to, aby uświadamiać nam oczywistości. I jednocześnie ukazywać, że, prawda, niby to są oczywistości, jednakowoż, prawda, nie do końca. Zawiłe? Doskonale! O co chodzi? Otóż każdy jeden wie, że kiedy boli ząb - jest do niczego. Ale! Co innego wiedzieć, a co innego męczyć się dniami i nocami z ćmiącym zębem. Proste? Doskonale! Przeczytałem niedawno jakiś tekst o artyście, co to męczył i torturował homara a następnie zabił go i zjadł. Na głosy oburzenia, skargi czy pozwy sądowe facet miał jeden argument: że to sztuka i dotąd właściwie nikt nie protestował. A nawet nasz twórca dostał fajną nagrodę. To ponownie usytuowało nasz kraj w zbiorze barbarzyńskich i nieczułych na prawdziwy ART i performance zbiorze takich potęg jak Iran, Zanzibar i Kuba, gdzie dyktatura i zaścianek, gdzie kajdany podzwaniają na nadgarstkach garstki, prawda, bohaterów. Bohaterom chwała! Śmierć homarom! Czego na uczy sztuka? Uczy nas, że zadajemy cierpienie. Często dla własnej przyjemności. Że jesteśmy hipokrytami. Jemy zamęczone zwierzaki, tyle, że nie wiemy i nie widzimy ich bólu etc. Mam taki sen: gówniana książka zakupiona na dworcu okazuje się prorocza. Gigantyczny homar wyłazi z wody i gramoli się przez miasto tnąc zmutowanymi odnóżami. Potem do spółki z kolegą zajadają w Zachęcie, ŁDK czy w Operze Narodowej kilku współczesnych asów od instalacji, sztuki, banialuki. Czy to głupsze niż wyjaśnienie po co zadawać dodatkowych cierpień? Nie.
Ze spotkania autorskiego w Zgierzu.


Okładka i zdjęcie. Autorem fotografii jest Ewa Brzozowska


Obecnie urlopuję ;)




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie